Rajskie plaże Portugalii

Rajskie plaże Portugalii – czyli 4 dni bez prądu

Znacie to fantastyczne uczucie, jak spełnia się coś, na co długo czekaliście i w dodatku jest to ponad Wasze oczekiwania? 🙂 Tak właśnie było z Portugalią…

 

Rajskie plaże Portugalii

Zanim dojechaliśmy do Portugalii, musieliśmy pokonać autostradę prowadzącą przez Hiszpańskie góry. Już przyzwyczailiśmy się do prowadzenia samochodu z przyczepką i kiedy Marcin był zmęczony, zmienialiśmy się i ja zasiadałam za kółkiem. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że jakieś 150 km przed granicą poszedł nam napęd 4×4. Oczywiście na początku nie wiedzieliśmy co to, więc jak usłyszeliśmy dziwne odgłosy wydawane przez nasz samochód, trochę się wystraszyliśmy. Musiało się to stać akurat kiedy to ja prowadziłam, bo jakże by inaczej 😉

Dojechaliśmy do Badajoz, czyli granicy z Portugalią o godzinie 23, więc mimo ogromnej chęci obudzenia się już jutro na plaży, zostaliśmy na noc po stronie Hiszpańskiej. Z samego rano sprawdziliśmy co „brzęczy” w samochodzie i ustało dopiero kiedy odłączyliśmy napęd na tylne koła. Uf! Mogliśmy śmiało jechać dalej i  myśleć już tylko o kąpieli w oceanie i wylegiwaniu się na piasku.

Zawsze przed wyjazdem przeszukuję Google maps ( wspominałam w poście ) i wyszukuje miejsc, do których chcemy  pojechać. Nanoszę to potem na mapę i ewentualnie dodrukowuję zbliżenie, żeby łatwiej trafić do celu. To bardzo wygodny sposób oznaczania miejsc docelowych i znacznie ułatwienie w trasie. Tym razem Marcin nie miał okazji spojrzeć jakie miejsca naniosłam na mapie Portugalii i nie wiedział gdzie dokładnie jedziemy. W miejscowości Raposeira na południowym zachodzie kraju, poprosiłam, żeby odbił w wąską drogę, a następnie na żwirową z dziurami. Jego wzrok był pytający ale jedyne co mogłam powiedzieć to „Nie gap się, ja tu też wcześniej nie byłam!”. Po drodze mieliśmy przejechać przez kolejne góry i tak jechaliśmy nimi przez dobre 20 min zanim dotarliśmy. Szczerze mówiąc sama zastanawiałam się czy ja dobrze prowadzę, a nawigacja głupiała.

Rajskie plaże Portugalii
Plaża mieści się w Parque Natural do Sudoeste Alentejano e Costa w regionie Algarve.

 

W końcu zza góry zobaczyliśmy upragniony Ocean i… inne busy, przyczepki i kampery. „Klimat nie z tej ziemi!” Nad samą plażą stało ok 20 przeróżnych maszyn do podróżowania. Byliśmy zachwyceni różnorodnością i pomysłami  ludzi. Niewiadówka oczywiście była najmniejsza i budziła zainteresowanie pozostałych właścicieli przyczep. Z zaciekawieniem ją oglądali i zaglądali do środka. Pierwszego wieczoru nie mogliśmy się napatrzeć na ciekawe rozwiązania jakie ludzie mają w swoich podróżnych domach.  Nie wiemy też, jak część z nich była dopuszczona do ruchu drogowego, bo były to dziwne przeróbki albo permanentny brak świateł.

Podobno dzień przed naszym przyjazdem była okropna pogoda, a fale sięgały 5 metrów i Ci, którzy jak my zaparkowali blisko plaży, zastanawiali się, czy rano nie obudzą się w wodzie. Dobrze więc, że przywieźliśmy ze sobą słońce, bo wolałabym nie mieć takiej rozkminki na wieczór…. 😉

Rajskie plaże Portugalii

W każdym razie byli tam świetni ludzie, muzyka, kąpiele nago, popisy cyrkowców na plaży i mnóstwo pozytywnej energii! Zjechali tam ludzie różnych zakątków Europy ale z przewagą Niemieców, którzy tą formę wakacji mają opanowaną do perfekcji. Było dużo rodzin z dziećmi, które biegały cały dzień zadowolone i płakały kiedy musiały się kąpać. Muzycy wieczorem wyciągali gitary albo bębenki, paliły się ogniska i wieczory nabierały wyjątkowego klimatu. Początkowo mieliśmy zostać na tej plaży 2 dni ale zdecydowanie musieliśmy przedłużyć ten pobyt o kolejne 2 dni 🙂 Takich miejsc nie opuszcza się łatwo zwłaszcza, że Roksana również była zachwycona, bo w końcu mogła się w spokoju wygrzewać na słońcu 🙂 Cała w piasku i rzepach ( właściciele 4nogów znają ten ból )  była jednym z najszczęśliwszych psów!

Plaża była „dzika” więc nie ma tu mowy o campingu. Od czasu do czasu przyjeżdżała policja i kazała się zawijać, bo teoretycznie jest to Park krajobrazowy. My na szczęście tego nie doświadczyliśmy ale podobno nie ma z tego tytułu konsekwencji, bo zazwyczaj kończy się na przegonieniu wszystkich z plaży, ewentualnie niewielkim mandatem.

Rajskie plaże Portugalii

Rajskie plaże Portugalii

Po raz kolejny muszę napisać – LUDZIE SĄ NIESAMOWICI! Poznaliśmy wiele ciekawych osób i ich historie lub plany na przyszłość. Największe wrażenie zrobił na nas młody Francuz, który przez 5 kolejnych lat ma zamiar przejść świat ( na piechotę! ). Z Francji do Portugalii szedł rok i spał pod gołym niebem. Rozmawialiśmy też z rodziną Niemiecką, która przyjechała starym i podniszczonym kamperem, a ze  środka wybiegła 3 małych, brudnych i wesołych dzieci. Podróżują tak po Europie od dłuższego czasu, mieszkając w samochodzie. Takich rodzin lub par poznaliśmy więcej i od każdego dowiedzieliśmy się czegoś ciekawego. Rozmawialiśmy o podróżowaniu,  miejscach jakie odwiedziliśmy, jakie powinniśmy zobaczyć albo o majsterkowaniu przy kamperach.

Taka forma podróżowania jaką jest camping daje niesamowitą możliwość otwarcia się na świat, więc każdy powinien choć raz spróbować i poczuć wyjątkowy klimat jaki towarzyszy przez całą drogę… kto wie… może to coś zmieni w Twoim życiu? 😉

Rajskie plaże Portugalii

Na wyjazd do Portugalii polecamy Wam zabrać skimboard jeśli lubicie takie klimaty. To deska do ślizgania się po wodzie, więc można to robić bez końca albo utraty sił 😉 Wcześniej nigdy nie próbowaliśmy, więc musieliśmy nauczyć się sami. Mimo siniaków i zakwasów było warto! Ocean ma większą siłę niż morze, więc nawet z wyjściem z wody pojawiają się trudności, woda bardzo ściąga nie w tę stronę co trzeba 😉 Dlatego fale wpełzają bardziej w głąb pozostawiając duże pole do zabawy z deską.

 

Opuściliśmy „rajską plażę” w spaniałych humorach i skierowaliśmy się do Lizbony, od której dzieliło nas jakieś 250 km, czyli rzut beretem 😉

Stolica Portugalii jest największym miastem w kraju choć zajmuje powierzchnię 84,94 km2 ( dla porównania Warszawa ma prawie 520 km2) , a jej granice określone są przez historyczne centrum miasta i nowe dzielnice. Jeśli więc wybierasz się do Lizbony możesz być spokojny – zdążysz zwiedzić ją całą 😉

Rajskie plaże Portugalii

Rajskie plaże Portugalii

W całym mieście są parkingi… ale podziemne do których nie mieściliśmy się z przyczepką.  Trzeba więc było szukać miejsca gdzie indziej i znaleźć takie, które nie będzie przeznaczone dla taksówek albo gości hotelowych.  Kiedy  znaleźliśmy wolne stanowisko, nie bardzo wiedzieliśmy czy możemy się tam zatrzymać więc pytaliśmy policjantów, którzy zazwyczaj kazali nam się zawijać, bo miejsce jest przeznaczone do innych celów.  Po 30 minutach poszukiwań udało się wypatrzeć odjeżdżający samochód więc szybko podjechaliśmy aby zająć jego miejsce. Mundurowego wyjątkowo nie było w zasięgu naszego wzroku ( choć policji w tym mieście jest dużo ) więc zapytaliśmy się mieszkańca Lizbony czy według niego możemy tu zostawić samochód z przyczepką. Na szczęście powiedział, że w tym miejscu spokojnie możemy zaparkować, tylko warto dać w łape facetowi, który rzekomo pilnował samochodów i opłacić parkometr…

Rajskie plaże Portugalii

Dla nas wielką atrakcją był sam spacer po mieście, bo Lizbona jest naprawdę wyjątkowa. Gotycka architektura kościołów jest spektakularna, a kolory budynków i wykonanych na ich elewacji kompozycji z ceramicznych kafelków podkreślają ciepły, nadmorski klimat miasta. Jedną z najpopularniejszych atrakcji  są oczywiście  windy ( tramwaje ) które powstały już w 1884 roku. Marcin był mocno zawiedziony, że nie mają już oryginalnego żółtego koloru tylko są całe w graffiti, jak zresztą wiele budynków dookoła, na których można znaleźć wiele świetnych prac, więc jest na czym oko zawiesić. Windy poruszają się pod nachyleniem 22,9 %, i kiedyś musiały być zbawienne dla mieszkańców Lizbony. Dziś stanowią jedynie atrakcję turystyczną ale ich widok wciąż potrafi zachwycić. Bilet kosztuje 3,60€

Rajskie plaże Portugalii

Rajskie plaże Portugalii

Kolejną atrakcją jest kolejka linowa w dzielnicy Oriente, która kursuje od wieży Vasco da Gamy do Oceanarium. Trasa wynosi 1230 m w jedną stronę, a wzniesiona jest 20 m nad ziemią dzięki czemu pięknie widać Park Narodów i całą okolice. Bilet kosztuje 3,60€ za osobę dorosłą w jedną stronę lub 5,90€ w dwie strony. Dzieci do 7 roku życia mogą przejechać kolejką za darmo.

Dla mieszkańców Lizbony dużą atrakcją okazała się… Roksana. Przechodząc ulicami co chwila ktoś do nas podchodził, żeby ją pogłaskać i chwilę porozmawiać. Na początku się dziwiliśmy, bo nigdzie aż tylu ludzi nie reagowało tak żywo na psie towarzystwo. Dopiero po dłuższym czasie zauważyliśmy, że tu w ogóle nie ma psów! W Lizbonie jest niewiele parków ale jeśli wybieracie się z tam z psem, warto wcześniej sprawdzić, gdzie możecie się z nim odpocząć na trawie.

 

Więc, jeśli szukasz miejsc w których będziesz mógł się zaszyć nad brzegiem Oceanu, wyszaleć w Lizbonie albo zabrać dzieciaki na niezapomnianą przygodę… Portugalia gorąco zaprasza! 😉

 

Rajskie plaże Portugalii

  • W Lizbonie w 2013 roku mieliśmy dokładnie tę samą przygodę z parkowaniem – chociaż mieliśmy wypożyczone Punto (na 5 osób z bagażami!!!), to z parkingiem było trudno, ale miły pan naganiacz od razu znalazł nam miejsce, dostał parę groszy w łapę i już go więcej nie widzieliśmy, a zwiedzając miasto zastanawialiśmy się, czy będziemy mieli czym wrócić do Albufeiry 🙂

    Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają w sobie tyle odwagi, by gdzieś ruszyć karawanem, szczególnie w tak odległe miejsce, ale wydaje mi się, że to nie wynika z odwagi, ale ze stylu życia, co?
    Piękne zdjęcia!

    • Wolves On The Road

      Bardzo byliśmy ciekawi czy problem z parkowaniem dopadł tylko nas ze względu na przyczepkę, czy jest to ogólny problem 🙂 My też nie byliśmy pewni czy dobrze zrobiliśmy, że zostawiamy „cały dobytek” na ruchliwej ulicy ale i tak nie mieliśmy wyjścia.
      A co do caravaningu to chyba przeważa chęć przeżycia ciekawych momentów tak innych od codzienności 😉 Polecamy!

  • traveloveit.com

    Ach, rozmarzyłam sie dzięki temu wpisowi! 🙂 Utwierdziliście mnie w przekonaniu ze muszę wybrać sie jeszcze raz do Portugalii, byłam niestety tylko raz i to na krotko, te wspomnienia z plaży super! Pozdrawiam! 🙂

    • Wolves On The Road

      Super! 😀 O to nam chodziło! My też się zakochaliśmy w Portugalii i na pewno wrócimy tam na dłużej 🙂

  • M S

    Ojj , ale mi sie zatesknilo za Lizbona :(.

    • Wolves On The Road

      Też byśmy tam chętnie wrócili i zostali na parę dni 😉