Niewiadówka

Co stało się z Niewiadówką i czemu wybraliśmy busa?

Kiedy remontowaliśmy przyczepę mieliśmy zamiar jeździć nią przez parę lat. Z ręką na sercu! Obiecywaliśmy sobie, że co roku będziemy przy niej dłubać i ulepszać. Nie mieliśmy nawet planu kupować busa, choć nie powiem, że nie przeszło nam to przez myśl. Jednak mieliśmy przyczepę i to nam w zupełności wystarczyło.

Powody dla których Niewiadówka nie stoi już pod naszym oknem były dwa, choć wystarczył by nam ten jeden- Rodzina.

Przyczepka miała być do użytku dla całej rodziny i tak się stało. Nie przewidzieliśmy tylko jednej rzeczy… że nie tylko my zapałamy miłością do caravaningu!

Kolejną osobą z naszych kręgów, która kupiła przyczepę Niewiadów do remontu, był tata naszej koleżanki i przyjaciel rodziny. Wyremontował ją pięknie i zaplanował pierwszy wyjazd na Suwalszczyznę. Pomyśleliśmy, że mama ucieszyłaby się gdyby mogli do nich dołączyć z naszą przyczepką. Długo namawiać ich nie trzeba było, więc pojechali wszyscy razem. I tu stała się najpiękniejsza rzecz dla której powstał nasz „projekt niewiadomo skąd”. Zakochali się w Niewiadówce i przyznali, że jeszcze nigdy tak nie wypoczęli! 🙂

Po urlopie mama z mężem zaczęli myśleć o kupnie własnej przyczepy i nieśmiało przeszukiwać internet. Mama bardzo chciała taką Niewiadówkę jak nasza, więc szukali, szukali….i szukali. Po jakimś czasie zaczęliśmy gdybać, że fajnie byłoby jeszcze przy czymś podłubać, a Niewiadówka została skończona dosłownie chwilę wcześniej, więc i tak nie mogliśmy się w niej popisać. Po niedługim czasie gdybania, stwierdziliśmy, że przyczepka zostanie w rodzinie i została im oficjalnie przekazana. Teraz oni śmigają nią po Polsce, a moja teściowa nawet sama zabrała się za malowanie mebli wewnątrz i urządzenie jej pod siebie 🙂 Nic innego nie mogliśmy zrobić, bo nie chcieliśmy się z nią rozstawać, a tym bardziej sprzedać ją w obce ręce. W końcu włożyliśmy w nią trochę serca (i zawartość portfela). I z tej oto przyczyny narodził się pomysł busa.

Kolejnym powodem zamiany przyczepki na kampera były nasze wymiary, a dokładniej wzrost. W Niewiadówce przy otwartym dachu oboje mogliśmy się wyprostować. I to było jedyne miejsce. Mam 173 cm wzrostu, a Marcin o ponad 10 cm więcej, więc czasem było to niewygodne. Co śmieszniejsze, to był nasz jedyny argument z serii „niewygód” i najmocniej zaczął nam przeszkadzać, kiedy Niewiadówka została sprzedana. Oczywiste więc było, że następny pojazd musi być wyższy. Niestety życie mocno weryfikuje nasze plany i zapotrzebowanie, w związku z czym w busie mogę się wyprostować jedynie ja 😀 Marcin chodzi z lekko skrzywionym karkiem ale obiecał, że -tak jak w Niewiadówce – w busie też nie będzie na to marudził.

Ot cała historia. Nie przewidzieliśmy takiego rozwoju sytuacji kiedy pierwszy raz wzięliśmy do ręki narzędzia i zaczęliśmy planować naszą podróż po Europie. Mimo wszystko nie  mogliśmy sobie zapragnąć lepszego rozwiązania. Ale to nie koniec… po jakimś czasie mój teść również postanowił dołączyć do ekipy i zakupił kampera z prawdziwego zdarzenia i równolatka Dafa – Peugota J5. Teraz możemy organizować rodzinne złoty! 😉

Tak prezentują się nasze starocie!

 

Niewiadówka

Niewiadówka

Niewiadówka