Konkurs Camp Rest Wolves On The Road HI-TEC

Konkurs: Do wygrania niezawodne i odporne kurtki HI-TEC!

CO OSTATNIO ZROBIŁEŚ PO RAZ PIERWSZY?

W życiu powinno się robić to co się lubi? Zgadzasz się? Ależ oczywiście, bo kto by zaprzeczył! Jesteśmy zwolennikami uszczęśliwiania siebie samych przez zdobywanie doświadczeń i  nowych „skillów”w życiu 😉 Czyli po prostu próbowania wielu rzeczy z różnych dziedzin. Sama pokonałam w życiu lęk przed wystąpieniami i stanęłam na deskach teatru z którym związałam się na 6 lat, Marcin skoczył z 20 m klifu pokonując strach i razem rzuciliśmy się na głęboką wodę kupując starą Niewiadówkę i pierwszy raz remontowałam dom na kółkach zjeżdżając nim całą Europę. Teraz czekamy na Twój pierwszy raz! Czym możesz się pochwalić? 🙂

Wychodzenie ze strefy komfortu, nauka czegoś o czym zawsze marzyłeś, pokonanie swoich lęków, a może po prostu zmieniłeś coś w sobie i jesteś z tego dumny? Podziel się tym z nami i motywuj innych!

 

ZADANIE KONKURSOWE

Żeby zgarnąć kurtkę Hi-Tec musisz podzielić się z nami odpowiedzią na pytanie „CO OSTATNIO ZROBIŁEŚ PO RAZ PIERWSZY?”. Wystarczy, że napiszesz w komentarzu swoją odpowiedz i uzasadnisz dlaczego było to dla Ciebie ważne?

Wybierzemy jedną najbardziej kreatywną i motywującą odpowiedź.

Warunkiem jest polubienie FP ——>   CAMP REST     i     WOLVES ON THE ROAD.

 

NAGRODA

Nagrodą w konkursie jest kurtka firmy Hi-Tec  sponsorowana przez portal CAMP REST.

Kurtka firmy Hi-Tec jest dla ludzi aktywnych do codziennego użytku. Dobrze chroni przed chłodem i posiada niezwykle odporny materiał z systemem ochronny Tec Proof o parametrze 8 000 co zapewnia zwiększoną odporność materiału na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Posiada regulację kaptura i dodatkową wentylację. Jest praktyczna i niesamowicie wygodna.

Konkurs Camp Rest Wolves On The Road HI-TEC

REGULAMIN

  • Wasze zgłoszenia zbieramy w komentarzach pod tym postem do  dnia 12.04.2017r. – do godziny 24:00 (komentarze posiadają datę i godzinę wpisu),
  • o zwycięzcach poinformujemy w komentarzu pod tym wpisem
  • polub FP:  Wolves On The Road oraz Camp Rest
  • udostępnij ten post u siebie na osi czasu
  • każda osoba może dokonać jednego zgłoszenia
  • skontaktujemy się ze  zwycięzcą w celu przekazania nagrody
  • w przypadku braku danego rozmiaru organizator konkursu może zaproponować inny model
  • poprzez wzięcie udziału w konkursie, uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych na potrzeby konkursu.

Powodzenia! 🙂

  • Piękny Krzysztof

    Może to niekoniecznie w temacie podróżowania ale po raz pierwszy postanowiłem wybiegać nowego siebie. Dotychczas bieganie było czymś co budziło we mnie niechęć i odpychało od sportu. Teraz po pokonaniu barier w organizmie i głowie, zaczyna się to stawać moją rutyną i pasją. Oczyszczam w ten sposób umysł, widzę zmiany w sylwetce, czuje się lepiej i mam chęci do życia oraz na podejmowanie kolejnych wyzwań. Polecam każdemu, kto potrzebuje odetchnąć 🙂

    • Nie musi być związane z podróżowaniem 😉 Chodzi o zmiany siebie, pierwsze razy, doświadczenia, które się nabywa i z których jest się dumnym, więc się piszesz! 😉 Ta niby „mała” zmiana jest tak na prawdę ogromna i wiem dokładnie o czym mówisz! Dalszych sukcesów Ci życzymy!

  • AddictedtoPassion

    Nie mam w zwyczaju marzyć o rzeczch ktore sa poza moim zasiegiem, jakos tak juz mam. A ze bylam pewna, ze nie mam w sobie na tyle odwagi, zeby kiedykolwiek stanac na krawedzi samolotu i wyskoczyc, wiec tez nigdy o tym ani nie marzylam, ani nie nie myslalam. I kiedys przyszedl taki dzien. Sloneczny poranek w Wanaka (Nowa Zeladnia) kiedy przechodzac obok reklamy Sky Divingu pomyslalam sobie. A w sumie czemu nie? Raz sie zyje! 5 minut pozniej bylam umowiona na skok. I zrobilam to! Pokonalam swoja wlasna bariere strachu robiac to z nienacka i bez przygotowania, bez roztrzasania za i przeciw. To byly najpiekniejsze kilka minut w moim zyciu, nigdy ich nie zapomne. Dzieki temu wiem, ze pewne decyzje trzeba podejmowac spontanicznie i nie zastanawiac sie nad nimi zbyt dlugo 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/7e4cbf6abfe26298ff9fab8f3138c442b123a59f86ba0ab07b670287ac26fb84.jpg

    • Nie mogę się napatrzeć na to zdjęcie i to jeszcze skok w Nowej Zelandii! Odważna z Ciebie babeczka! 🙂

  • Magdalena Breza

    Tydzien temu w ramach urodzin pierwszy raz wspinalam się w warunkach zimowych. Było to moje marzenie od dawna. Raki, czekan i wspinaczka. Mnich zdobyty – cudowne widoki i mega satysfakcja. Teraz czas na ice climbing. https://uploads.disquscdn.com/images/3c6b9a627cc64d9cb948f19cbe75d8e741c6657df41ec756800e0d805f3cca8c.png

  • Sławomir Matusiewicz

    https://uploads.disquscdn.com/images/5e91d4d98f378caa686638964d253258b2e8feebec462973ff4c432a959ecc0d.jpg Żyłem jak pączek w maśle, w zasadzie nigdy nie podróżowałem, nigdzie nie byłem. Poznałem na fb dwie dziewczyny które zamieściły miej więcej taki post.” Dwie fajne studentki z pomysłem na objechanie Europy szukają ogarniętego chłopaka z samochodem.”
    Napisałem do dziewczyn kilka tygodni później pojechaliśmy w 7 osób w naszą 3 tygodniową podróż, 9.000 km w drodze, 148 godz w aucie. Nie znam języków, każde miejsce było dla mnie nowym miejscem, noclegi tylko na dziko, prysznice wszędzie gdzie był dostęp do wody. Dojechaliśmy do Porto w Portugalii…… Pije poranna kawę w kawiarence i rozmyślam…, myślę – stary a może rzuć w cholerę robotę, miej gdzieś kasę która zarabiasz i zacznij podróżować i rób takie wyprawy dla innych by mogli zobaczyć to co ty podczas tej wyprawy….. I wiecie co – tak zrobiłem. 3 tygodnie później jechaliśmy już na Bałkany w 14 osób, ponownie wszędzie gdzie byłem i zabierałem ekipę – sam byłem po raz pierwszy. I tak mi już zostało, moje życie to podróż w którą staram się zabrać innych. Była to jedna z najbardziej spontanicznych decyzji w moim życiu i jednocześnie najodważniejsza i najcudowniejsza.
    Gdyby ktoś mi powiedział jakiś czas temu ze tak będzie wyglądać moje życie – wyśmiały bym go…. Uwierzcie ze wszystko możecie. Nie odkładajcie marzeń ale na marzenia.
    Trudno wybrać zdjęcie..- ale na tym widać nasz entuzjazm, radość i jak zawsze po raz pierwszy – tym razem pierwszy raz na Białej Plaże Vada-Włochy

    Sławek z #amawyprawy

    • Czad!! To coś, na co zdecydowanie zbyt mało z nas się porywa!! 🙂

  • Po raz pierwszy robię ostatnio wiele rzeczy… Po raz pierwszy wracam z dłuższej emigracji, po raz pierwszy decyduję się na studia doktoranckie w Polsce, po raz pierwszy się na nie dostaję i po raz pierwszy zanurzam się w innej rzeczywistości! Wszystko jest nowe i inne, i pierwsze. Na takich studiach po raz pierwszy trzeba robić nowe rzeczy, ale dla mnie najbardziej inspirującą było pierwsze spotkanie ze studentami w nowej roli: roli wykładowcy! Masz tylko trochę więcej lat niż oni, ale wiesz, że między Wami jest przepaść – przepaść związana z wiedzą, którą masz im przekazać. W najlepszy sposób w jaki umiesz. I po raz pierwszy weszłam do sali, po raz pierwszy po tej drugiej stronie i mówię… Mówię o tym kim jestem, jaki mam tytuł, jak studia i związane z nimi podróże zmieniły moje życie. I już nie muszę się martwić, że ta grupa nie będzie chciała się u mnie uczyć, że będą przychodzić nieprzygotowani. Mam za sobą 4 zagraniczne (inne od mojego) uniwersytety, na których dowiadywałam się więcej – jako student i jako człowiek. Inna kultura, inne postrzeganie świata, inni ludzie! Chcę im o tym opowiadać (a mam do opowiedzenia dużo), żeby oni też mogli robić kiedyś coś po raz pierwszy! Nic więcej.
    P.s. lubię róż 🙂
    Pozdrawiam!

  • Anna Moby Kobus

    Ostatnio po raz pierwszy w życiu skoczyłam na rampie na bmxie, dlaczego to było dla mnie tak ważne? Ponieważ po tym skoku złamałam szczękę, bark i skręciłam kręgosłup. ale wiem wciąż, że warto mimo wszystko robić różne rzeczy po raz pierwszy – nawet gdyby miało się okazać, że to będzie 1 i ostatni raz. Ale przecież w życiu trzeba ryzykować! Inaczej byłoby nudno 😉

    • Jesteś niesamowicie odważna 🙂 Musiało być trudno to zrobić ale domyślam się, że potem byłaś z siebie niesamowicie dumna! Piątka!

  • Beata

    Zgadzam się z WolvesOnTheRoad- by w życiu robić
    coś pierwszy raz, mieć satysfakcję, doświadczać
    świat

    I ja z wilkami wyję dziś głośno, oznajmiam, że
    wygram z każdą trudnością- bo pierwszy raz z oków
    depresji

    Wyszłam i wraz z tym faktem wybrałam pieszy przemarsz
    przez góry- Czantorii szlak, mała to rzecz? Dla mnie to
    skarb-

    Udowodniłam sobie, że mogę pierwszy raz z sobą podąrzyć
    w drogę, która dotychczas rodziła strach, ograniczenia
    to przeszły czas!

    • Takie wędrówki to oczyszczenie lepsze niż niejeden detoks 😉 naturalny antydepresant

  • Joanna Mikołajczak

    Cóż ja zrobiłam ostatnio po raz pierwszy? Otóż wsiadłam na konia. Tak wsiadłam. Od jakiegoś czasu próbowałam to zrobić, trochę z ciekawości, trochę nie wiem dlaczego. Zwykle podchodziłam do konia, trochę z nim pogadałam, pogłaskałam, ale jak przyszło co do czego, jakoś tak nie mogłam. Koń był duży i straszny. Aż sobie powiedziałam, że co, że ja nie dam rady? Ale że ja??? I było to tak. Mówię do konia: „Słuchaj koniu, ja tu będę teraz na ciebie wsiadać, więc jakbyś mógł w swojej łaskawości stać i się nie ruszać przez chwilę, to bym była bardzo wdzięczna”. I stał. Stał i czekał. Pewnie czekał co też dalej wymyślę, bo konie to jednak mądre zwierzęta. A ja wsiadłam. Co prawda najpierw tył na przód, ale wsiadłam i chyba to się liczy. Gdy już za drugim razem wsiadłam dobrze, koń trochę pogalopował, pewnie zadziwiony sytuacją. A ja w tym galopie mówiłam do konia: „Koniku, błagam zatrzymaj się”. A ten nic. Przeskoczył sobie przez przeszkodę i dopiero stanął kiedy uznał to za stosowne. Myślałam, że umrę. Ale wsiadłam. O mamo! Cóż to było za przeżycie. I oprócz tego, że wsiadłam na konia mogę też śmiało powiedzieć, że skoczyłam przez przeszkodę. Można??? Można. I dodam tylko, że pan instruktor po moim skoku powiedział do pozostałych: „Oto jest właśnie przykład jak nie należy skakać przez przeszkody”.
    A dlaczego było to dla mnie ważne? Cóż, samo karmienie konia i czyszczenie go jest jakieś takie niewystarczające. Więc przemogłam się i wsiadłam i jestem z siebie dumna.

  • natalia

    Po raz pierwszy spelnilismy z moim chłopakiem nasze marzenia. Kupiliśmy ślicznego vw t3 w pięknym czerwonym kolorze jak zachód słońca i zaczęliśmy od podstaw, ocieplenie, szafki, łóżko, wszystko po to aby ruszyć w świat we dwoje i zacząć żyć życiem. Skończyć ze stresem w pracy i z wzrokiem ludzi którzy nie rozumieją naszej pasji do podróży. Da się! Teraz już planujemy podróż wakacyjną i nie mozemy się jej doczekać. Bo dla nas jest ważne aby życie było przygodą a nie nudnym etapem przed śmiercią.

  • Kinga Alicja

    Ostatnio tak zwyczajnie poraz pierwszy plynelam lodka. I nawet wioslowalam. Poraz pierwszy tez decyduje sie zmienic praceza granica, nie znajac dobrze jezyka. I za dwa tygodnie poraz pierwszy w zyciu robie tatuaz 🙂

    • Tatuażom mówimy tak! 😀
      Praca za granicą, bez dobrej znajomości języka? Wyzwanie ale myślę, że bardzo dużo zyskasz!

  • Bozena Kowalik

    Ostatnio pierwszy raz przesadzałam kwiaty, siałam i później flancowałam pmidory! Do tej pory inna osoba w rodzinie sie tym zajmowała. W tym roku ja, póki co wszystkie się ładnie trzymają i nie moge sie doczekać aż kwiaty zakwitna a pomidory zaowocują:)

    • Gratki! Mnie też to czeka w przyszłym roku i też po raz pierwszy w życiu będę to robić 😉

  • Karol Mmm

    Krowa jaka jest każdy widzi – parafrazując sławny cytat z encyklopedii. A ja ostatnio pierwszy raz w życiu doiłem i karmiłem krowy rasy holsztyńsko – fryzyjskiej w oborze u teścia, żeby teść po 25 latach mógł pojechać w końcu na zasłużony urlop. Dojenie krów okazało się ciekawym doświadczeniem, a karmiąc te sympatyczne zwierzątka dowiedziałam się m.in. co to są wysłodki buraczane melasowane. Tylko mój CK nie bardzo komponował się z zapachem z obory, ale spojrzenie Krasul spod firanek rzęs wynagrodziło mi ten dyskomfort… Teraz bardziej doceniam mleko nie tylko „prosto od krowy”, ale i z kartonu wyjętego z lodówki, bo wiem, że praca rolnika nie jest taka łatwa i przyjemna, a teść musi nie tylko Mozarta puścić krówkom (lub disco – co tam mu akurat leci w radio zainstalowanym w oborze), alei nieźle się napracować. Szacun!

    • Raz w życiu doiłam krowę i właśnie mi o tym przypomniałeś 😀 Praca rolnika jest bardzo ciężka!

  • Jambo Ko

    A ja pierwszy raz od wielu lat zaraz po przebudzeniu nie zapaliłem papierosa !!! i idzie mi to coraz lepiej i lepiej się czuję jak nie widzę przed sobą paczki .

  • Paweł Kieliński

    Pierwszy raz sam za siebie zrobiłem przelew do ZUS. Koniec pracy 8h dziennie teraz praca 24h dziennie. Per aspera ad astra.

  • Ewa

    Ja pierwszy raz od dawna zaczęłam myśleć o sobie, miałam ostatnio 4 dni urlopu i zrobiłam coś o czym dawno marzyłam, uciekłam sobie nad morze i odpoczywałam od codzienności. Cudownie było na chwilę sie zatrzymać i zadbać o siebie

    • Czasem dobrze stać się na chwilę „egoistą” i pomyśleć TYLKO o sobie 😉

  • Cthul Hu

    Ja pierwszy raz idę do przodu, niedawno wszystko było tak samo, było tak samo źle, wszystko się waliło, stoczenie się z łóżka to był cud, w życiu masa niepowodzeń, w pracy ciężko, w domu samotnie, miłość kopnęła mnie w tyłek, gruba smutna brzydka, nic nowego, pech, dzień jak co dzień. Ale gdyby nie to że zmieniłam swoje życie to pewnie nawet tu bym nie wzięła udziału. A tak pierwszy raz powiedziałam NIE, nie dla takiego życia. Pierwszy raz pomyślałam zasługuje na lepsze życie, i jeśli ja nie wezmę go w swoje ręce nikt tego nie zrobi. Na początek pierwszy raz od bardzo dawna stanęłam przed lustrem, uśmiechnęłam się do siebie i powiedziałam głośno i radośnie (pierwszy raz tak do siebie naprawdę aż samej ciężko mi było uwierzyć) , jesteś piękna, jesteś cudowną babką walcz. I zaczęłam może przegrałam dotychczasowe bitwy z życiem ale pierwszy raz jestem gotowa wygrać walkę. Pierwszy raz nie poszłam do pracy olałam to, ubrałam się i pierwszy raz łapałam stopa na ulicy ( ja podróżująca z kimś nieznajomym ? kiedyś aż bałam się o tym pomyśleć). Ale zatrzymał się bardzo przystojny pan 😀 Spytał dokąd mnie podwiesić a ja odpowiedziałam że tak daleko jak tylko może, ku mojemu zdziwieniu on nie był zaskoczony, a raczej nawet się uśmiechną i powiedział pierwszy raz uciekasz od świata czy to już kolejna raz ?, powiedział że pierwszy raz i oddałam pytanie, on też uciekał pierwszy raz. To chyba nie był przypadek 😀 pojechaliśmy w góry, pierwszy raz byłam w górach. Zapomniałam że nie mam ze sobą żadnych ubrań, wiem to było głupie pierwszy raz zapomniała spakować się na podróż, ale tak to bywa jak jest spontaniczna. Poszliśmy razem na zakupy, tak ja z tym miłym panem ( Kubą) na zakupach 😀 ale było fajnie i wesoło, pierwszy raz postanowiłam kupić inne ubrania niż dotychczas, mianowicie coś ładnego kobiecego kolorowego 🙂 Kuba też wpadł mi trochę w oko więc chciałam zrobić dobre wrażenie. W końcu pierwszy raz walczę. Kupiłam też coś wygodnego bo jednak byliśmy w górach. Spytałam gdzie zamierza się zatrzymać, okazało się że ma ze sobą namiot i wybiera się na pole namiotowe. I tu pomyślałam że nasze drogi się rozejdą i znów wrócę do swojego pecha i samotności. On powiedział że bardzo chętnie by mnie zaprosił lecz niestety ma tylko jeden namiot i nie wie czy ta propozycja nie byłaby dziwna. Pierwszy raz ktoś mnie zapraszał pod namioty, tyle przeżyć jednego dnia. Pomyślałam jak szaleć to szaleć i pierwszy raz zgodziłam się na tak niepewną propozycję. Przeżyłam nic złego mi się nie stało, całą noc przegadaliśmy przy latarce i butelce dobrego wina ;D Jak pewnie się domyślacie, zostaliśmy parą i razem wróciliśmy do miejsca mojego zamieszkania, odwiózł mnie aż pod drzwi i dokładnie zapamiętał adres bym mu nie uciekła 😀 Tak wracając do rzeczywistości musiałam pojawić się w pracy, już raczej po to by się spakować. Pierwszy raz ubrałam się kobieco kolorowo do pracy i ładniej umalowałam, pierwszy raz weszłam tam tak odważnym i pewnym krokiem oraz z uśmiechem. Wszyscy w pracy byli szokowani i zaczęli bić mi brawo. Szłam już do gabinetu szefa gdy w drzwiach stał on, Kuba okazał się jakąś dalszą rodzina mojego szefa, i że akurat także będzie pełnił tu wysoką funkcję i potrzebuje kogoś do pomocy. Tak więc z jednej pracy trafiłam do drugiej, i pokochałam nową pracę pierwszy raz los się tak do mnie uśmiechną. Mając takiego cudownego mężczyznę i tyle energii i motywacji pierwszy raz także zaczęłam dbać o siebie , pierwszy raz była na siłowni u kosmetyczki i naprawdę pierwszy raz była tak piękna i odważna. Każdy pierwszy raz nieżalenie co to jest ważny, niektórzy uwielbiają nowe rzeczy nie mogą się doczekać , inni boją się zmian i tego co nie znane, ale i ci i ci czują tą samą adrenalinkę prze pierwszym razem. Najważniejsze i najlepsze jest to że pierwszy krok rzadko bywa do tyłu 😀 tak więc kochane babki róbcie pierwsze kroki bo warto i warto zrobić pierwszy krok w kierunku lepszej siebie, kochania sobie samego i lepszego jutra. A co mnie smuci ze panowie coraz rzadziej robią pierwszy krok w kierunku kobiet, i są bardziej nieśmiali panowie. Śmiało panowie róbcie krok naprzód podejdźcie chociaż i powiedźcie coś miłego, jeśli będzie zainteresowana na pewno da znać, jeśli nie to nie koncie świata będzie jej chociaż kiło i wam że zrobiliście mini dobry uczynek ;D

  • Jurek

    https://uploads.disquscdn.com/images/f492968e82ffa85674546de460aa0af6c5a7f071500da642bc3c33a3d9b4cae7.jpg Pierwszy raz jako sędzia na zawodach Skiturowych, wydawało by się, że po startach w dziesiątkach zawodów nic mnie nie zdziwi i nie zaskoczy ale….. To jest sytuacja, której wołałbym nie przeżyć nigdy. Piękny słoneczny dzień, dobre warunki, wszystko idzie zgodnie z planem, jestem sędzią, który swój punkt ma na Zawracie. Zjeżdżają stamtąd pierwsi zawodnicy i od razu sygnał z dołu, WYPADEK. Wstrzymajcie ludzi i pędźcie na dół. Razem z TOPRowcem, który był ze mną na punkcie pędzimy na dół. Zawodnik uderzył w skałę, zniszczony kask i mnóstwo krwi dookoła. Zawodnik stracił przytomność, ratownik od razu bierze się do opatrywania a mi daje radio i każę wzywać śmigłowiec z centrali TOPR. Zrobiliśmy co mogliśmy, śmigłowiec prosto z Tatr poleciał do Krakowa do Szpitala z neurologicznym oddziałem SOR. Kolega dzielnie walczy o życie i zdrowie z pomocą i modlitwą najbliższych. Nie taki pierwszy raz jako sędzie sobie wyobrażałem ale daje to na pewno wiele do myślenia i przygotowuje człowieka na ciężkie doświadczenia.

    [na zdjęciu widać śmigłowiec podchodzący aby zabrać poszkodowanego]

    • Niesamowita historia. Trzeba zachować dużo zimnej krwi. Gratulacje!

  • Michalina

    Ostatnio po raz pierwszy skoczylam ze spadochronu ,wiem na pewno ze to nie bedzie ostatni raz ! 🙂

  • Mikołaj

    Ostatnio po raz pierwszy od baaaardzo długiego czasu przebiegłem kilka kilometrów w moim mieście. Było to dla mnie ważne, ponieważ już dawno nie biegałem, po prostu nie miałem motywacji, aż nagle pojawiła się chęć pobiegania, tak po prostu.

  • Ada Frąckowiak

    Ostatnio po raz pierwszy odłożyłam w kąt wszelkie książki kucharskie i przepisy. Dałam ponieść się mojej wyobraźni i smakowi. Ciężko było mi bez tych wszystkich miarek, bo zawsze starałam się być precyzyjną. Jednak wszystko wyszło pysznie, a ja odkryłam w sobie ogromny talent i pomysłowość w kuchni. Dzięki temu myślę teraz poważnie nad kursami kucharskimi, a w przyszłości kto wie, może i założeniem małej restauracji. 🙂

  • Kasia Kostrubiec

    Ostatnio po raz pierwszy obliczałam czas reakcji silnika odrzutowego! Było to związane z moją pasją- lotnictwem 😀

  • Filip

    Jestem człowiekiem który lubi robić wiele rzeczy, wiele różnych rzeczy i ostatnio postanowiłem zrobić coś zupełnie innego po raz pierwszy. Otóż jako humanista i gracz giełdowy zapisałem się na kurs Koparki kategorii III. Jest to zupełnie inna bajka ale właśnie o to chodzi. Wielu facetów zawsze chciało pobawić się taką 20 tonową bestią więc czemu by nie spełniać swoich dziecięcych marzeń? Także reasumując dobrze jest robić coś w życiu innego niż zawsze.

    • Świetny pomysł! Jesteśmy zwolennikami realizowania swoich nawet najmniejszych marzeń! 😉

  • kris_pobieda

    Kupiłem vege burgera. Nie polecam.

  • Dorota Antczak

    Doskonałe pytanie… od razu znałam na nie odpowiedź! Przez cały czas mam to „przeżycie” w głowie. Przedwczoraj pierwszy raz kierowałam samochodem z automatyczną skrzynią biegów. Polecam! 😀 Myślałam, że będę się nudzić, bo nie muszę zmieniać biegów, ale wręcz przeciwnie – dostrzegłam dużo zalet samochodu i po prostu cieszyłam się z jazdy!

    • Walczę z Marcinem o manualną skrzynię za każdym razem jak kupujemy samochód 😉 Choć nie mogę powiedzieć, że to niewygodne!

  • Daria Nowacka

    Pierwszy raz opuściłam granice Polskie,
    I przekroczyłam tereny holenderskie.
    Mimo iż, nie pojechałam tam na wczasy,
    Lecz aby zrobić trochę kasy.
    Cieszę się ze miałam taka możliwość ,
    I ze poznałam inna kulturę i jej bliskość.

  • Katarzyna Kazmierska

    PIERWSZY RAZ JEZDZILAM Z CORKA NA HULAJNODZE I BYŁO SUUUUUUUPER!!!!!,CHOC NIE WIEM JAK TO ZROBILAM TO SZCZESCIE W OCZACH MOJEJ CÓRKI BYŁO NAJWIEKSZA NAGRODA,POZDRAWIAM

  • Marta Marta

    Ostatnio po raz pierwszy stanęłam za sterami ogromnego traktora. Mimo ponad dwudziestu lat mieszkania na wsi obawiałam się prowadzenia dużego sprzętu rolniczego. W przełamaniu strachu pomógł mi nie tata, dziadek czy mąż, ale…mój młodszy brat, który nosi pieszczotliwy pseudonim „Mały”. (Spokojnie, jest już pełnoletni, ba! Nawet sporo wyższy ode mnie, a oboje mamy prawo jazdy:) Tylko on potrafi mnie zmotywować do działania. Wiecie, dlaczego? Ponieważ od maleńkości byłam dla niego autorytetem: nie mogę go zawieść i pokazać ,że strach wygrał ze mną. To wspaniałe uczucie, kiedy młodsi mogą nauczyć czegoś starszych. W czasie naszej krótkiej jazdy po łące wspominaliśmy czasy, gdy ja starsza, odpowiedzialna siostra uczyłam szkraba jazdy na rowerze i rolkach…

  • Agnieszka

    Jestem na takim etapie swojego życia, że nie wybiegam w przyszłość, nie planuję czegoś w dalszej perspektywie, skupiam się na tym, co tu i teraz, żyję chwilą i cieszę się każdym danym mi dniem. Od kiedy toczę bój z pewnym niechcianym „Jegomościem”, ktory zadomowił się w moim organizmie i próbuje mnie pokonać, to przyznam szczerze, że tak bardzo kocham życie, że do szczęścia nie potrzebuję wielkich rzeczy. Dostrzegam cuda w tych najdrobniejszych, codziennych, spontanicznych sytuacjach, dlatego tak wyjątkowym wydarzeniem była dla mnie zimowa eskapada nad polski Bałtyk. Wykorzystaliśmy z moją połówką kilka dni, gdy miałam przerwę w leczeniu, a lekarze dali zielone światło, spakowaliśmy do torby, to co niezbędne, chwyciliśmy mapę, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w trasę. Po drodze zatrzymywaliśmy się w małych kawiarenkach i knajpkach, piliśmy pyszną gorącą, kawę, jedliśmy ciepłą szarlotkę i miejscowe specjały. Gdy dotarliśmy nad morze nie potrzeba mi było nic więcej, jak koc,książka, piasek i i kawałek plaży, tak żeby swobodnie móc w ciszy popatrzeć na wzburzone fale, posłuchać szumu morza i poczuć zapach ryb zwożonych w kutrach przez rybaków, mimo, że było tylko 5 stopni. Te kilkanaście minut dziennie, które tak spędzałam, to bezcenne chwile. Poza tym te wspólne spacery wzdłuż brzegu o wschodzie i zachodzie słońca, ryby z wędzarni i smażalni niedaleko plaży, gofry z butki na promenadzie…., ach jak fantastycznie było to przeżyć pierwszy raz w życiu. W wieku 33 lat po raz pierwszy dotarłam nad Bałtyk i to jeszcze w wymarzonej porze roku – zimie. Wróciłam pełna nadziei i sił do dalszej walki o siebie. Kiedy tylko przypominam sobie ten wyjazd od razu jest mi lżej i wierzę, że choć choroba postępuje, to uda mi się jeszcze raz zobaczyć morskie fale tym razem latem!

    • Kochana! Walcz dalej żebyś mogła jeździć nad Bałtyk kiedy tylko zapragniesz 🙂
      Mocno trzymamy kciuki za Twoje zdrowie!

  • Aleksandra Czajka

    Ostatnio po raz pierwszy raz w życiu zostałam mamą. Każdy kto miał szczęście przeżyć tę przygodę wie dlaczego to takie ważne. Dostałam za zadanie przeprowadzić przez życie nową istotkę, nauczyć życia, pokazać jak żyć! Czeka mnie długa, ciężka, ale jakże ekscytująca, pełna wrażeń, uśmiechu i radości, czasami płaczu, braku sił droga, ale wiem że warto.

  • Mirosława Wawrzyniak

    Mam prawie 60 lat i 1 kwietnia – dokładnie w Prima Aprilis, choć to nie żart! – byłam na swoich pierwszych w życiu warsztatach cukierniczych, na które wyciągnęła mnie córka. Pokonałam nieśmiałość, strach, że się zbłaźnię, że będą same młode pannice, że będzie mi głupio się odezwać… poszłam na całość… i było cudownie!

    Warsztaty dotyczyły tortów angielskich i muszę przyznać, że w ciągu 5 godzin nauczyłam się o nich więcej, niż podczas licznych samodzielnych prób w tym temacie. Ja, stara kuchenna wyjadaczka i wytrawna kura domowa.. 😀 I wiecie co? To był mój pierwszy, ale nie ostatni raz! 🙂

    A na zdjęciu dowód – mój pierwszy warsztatowy torcik angielski, doskonały w smaku i w formie! 😀

    P.S. Jako bonus – wreszcie dowiedziałam się, jak pachnie bób tonka – ten sam, o którym pisze się często w recenzjach perfumowych. Boski jest!

    https://uploads.disquscdn.com/images/19afbc8430fe90e588b9274568606a076f86e51d86bbe8e84ca46fa2d92a3dc2.jpg

    • Gratulacje Pani Mirosławo! To musiał być pięknie spędzony czas z córką 🙂

      • Mirosława Wawrzyniak

        Dziękuję, muszę przyznać, że przezwyciężenie nieśmiałości dało mi wiele frajdy. A już w następną sobotę – idziemy na kolejne warsztaty. 😀

  • Marlena Stasiak

    zostałam żołnierzem 🙂 przeżyłam fantastyczną przygodę szkoląc się, poznałam niesamowitych ludzi z całej Polski 🙂 i udowodniłam sobie, że mogę… że jestem w stanie pokonać samą siebie 🙂

    • Gratki! Sama chciałam kiedyś iść do wojska ale tata mnie skutecznie powstrzymywał 😛
      To musi być ekscytujące!

  • Beata Sz

    Nie należę do osób bardzo odważnych więc nie skaczę na bungy, może tez dlatego że się boję wysokości choć czasem się zmuszę do czegoś dla mnie ekstremalnego (raz leciałam w tej kuli katapulcie w lunaparku), ale to co ja ostatnio uważam za najważniejsze to to chyba ze ostatnio oddałam po raz pierwszy krew tak po prostu i uważam ze była to najlepsza czynność jaką mogłam zrobić bo być może dzięki temu komuś pomogłam taką mam nadzieję 🙂

    • Nie martw się, ja też boję się takich „ekstremalnych” zabaw, w przeciwieństwie do Marcina. Czasem nawet bardzo chcę coś zrobić ale strach mnie paraliżuje. Cały czas nad tym pracuje.
      Również oddaję krew i też jestem z tego dumna! Piątka!

  • Katarzyna Nowaczyńska

    Całkiem niedawno, bo w piątek, pierwszy raz w życiu strzygłam barana 😀 I to nie maszynką, tylko tradycyjnymi nożycami, tępiącymi się co kilka cięć. Ogrom roboty i konieczność współpracy, bośmy wszyscy to robili pierwszy raz. Baran najpierw się obraził, ale przekupiony pietruszką zdecydował się nam wybaczyć;)

  • Maverinda

    Zgolilam włosy!
    Bo ta „porażka” jest podwaliną mojego sukcesu! Nie złam się! Nie poddaj!
    Meszek odrasta- teraz wszyscy mnie po głowie smyrają- nie powiem, fajne to 🙂 Wracamy do żywych w chwale 😀

  • Ma Zielony

    Kiedyś mój znajomy opowiadał mi jak uwielbia czytać książki. Mówił o tym jak przenosi się w inny świat i o tym jak pracuje jego wyobraźnia. Szczerze powiedziawszy fascynowało mnie to i czasami zacząłem czytać książki jednak żadnej nie skończyłem. W tym okresie wydawanie pieniędzy na książki było dla mnie totalnym bezsensem. Dzisiaj, kiedy to przygotowuje się do swojej wyprawy życia, którą zamierzam odbyć w Australii, wiem jaki głupi byłem z takim podejściem do książek. Kilka dni temu zamówiłem PIERWSZY RAZ książkę podróżniczą o Australii i PIERWSZY RAZ przeczytałem książkę od deski do deski. I powiem szczerze, że się nie zawiodłem. Dużo wskazówek dotyczących tego super niebezpiecznego miejsca. Widzę teraz, że dzięki swojemu pierwszemu razowi, czyli kupnie książki, pomoże mi w mojej samotnej wyprawie na ten najniebezpieczniejszy kontynent na świecie. 😉 https://uploads.disquscdn.com/images/349d743efb9d00aef6b1c7b71debf5a9479476a5720f6ee9bbdcc30423b7204e.jpg

  • Michał Michno

    Od zawsze stroniłem od kuchni, gotowania i wszystkiego co z tym związane.
    Zainspirowany jednak programem w tv, który przyszło mi oglądać z dorastającą dziewczyną (de facto córką mojej bratowej) postanowiłem upiec ciasto bez przepisu. Generalnie wrzucałem wszystko co mogłem żeby coś z tego wyszło. Następnie podzieliłem na dwa włożyłem papierem do pieczenia blachę do ciasta i dodałem kakao do jednej części.
    Ku mojemu zdziwieniu ciasto wyszło. Bez zakalca, całkiem smaczne i w dodatku wszyscy myśleli, że to kupione.
    Dowody zbrodni zmyte.
    Spociłem się. To prawda, ręce trząsły mi się z podniecenia jakbym był na pierwszej randce.
    No tak. W sumie to była pierwsza randka… z kuchnią i było warto!

    • Mam odwrotnie! 😀 Nigdy chyba nie trzymałam się przepisów z książki.

  • Aneta w.

    Pierwszy raz w życiu wzięłam pająka na ręce, odkąd pamiętam lęk przed pająkami powodował nieopisany strach, panikę, co doprowadzało mnie aż do płaczu przy bliższym spotkaniu z pająkiem, baa nawet pajęczyny mnie przerażały. Nie ważne czy był on malutki czy wielkości dłoni (tak tak dłoni będąc w zoo i podobnych instytucjach nie wchodziłam do pomieszczeń gdzie można było spotkać terraria z pająkami, zbyt wielki lęk przed tym że mogą wyjść albo już gdzieś przemykają małymi szczelinami żeby tylko wejść na człowieka). A teraz odważyłam się! Czy zdajecie sobie sprawę jakie to uczucie ? Na początku panika, milion myśli na sekundę, lecz po długich namowach i przekonywaniu że pająk mi nic nie zrobi odważyłam się. I wiecie co pomimo moich obaw, że mnie ugryzie, sparaliżuje, wyssie jak muchę i oblepi pajęczyną nic się nie stało NIC … tak oto dzięki mojej przyjaciółce powoli pozbywam się arachnofobii. A ten pierwszy raz z pająkiem zapamiętam do końca życia.

    • Uuuu…. dla mnie to duża odwaga, bo cholernie się ich boję! 😉 Gratulacje!

  • Agata

    Dwa tygodnie temu pierwszy raz spróbowałam owoców morza. Cóż dla niejednego to zapewne chleb powszedni, nie dla mnie. A właściwie nie taki był cel tamtego posiłku. A mianowicie miałam dzień rozpusty pieniężnej i zabrałam mojego lubego do restauracji mówiąc spróbujmy czegoś nowego. Ja zamówiłam, makaron z grzybami, szparagami całkiem niewydziwaczony. Za to mój luby zamówił papardelle z owocami morza (mule, krewetki i ośmiornica). Gdy Pani kelnerka postawiła przed nami talerze mój Wojtek obwieścił: ja tego nie zjem to jest ohydne i się na mnie patrzy 😀 Cóż krewetki na serio się patrzyły. No musiałam się z biedakiem wymienić talerzami i mi przypadły te „smakołyki”. Efekt? Krewetki całkiem ok, mule nie powaliły – jakieś kluchy bez smaku, a ośmiornica? – Cóż mała ośmiorniczka w całości też nie zachwyciła. Taki mój pierwszy raz z musu, ale makaron całkiem całkiem! 😀
    https://uploads.disquscdn.com/images/2284120b35378110823ed744cd5a2e61327fe21a6fc204fb23722c1f1174a9e6.jpg

    • Uwielbiamy owoce morze! Te wyglądają baaardzo apetycznie. Lecę do sklepu! 😉

  • Arek Graca

    Po raz pierwszy ostatnio przeprowadziłem kompletną renowację drzwi w swoim mieszkaniu. Dlaczego to dla mnie ważne? Cóż… 20 letnie drzwi nie wyglądają atrakcyjnie, a efekt renowacji przeszedł nawet moje niezbyt wygórowane oczekiwania 😉

  • Paulina xxx

    Ostatni raz po raz pierwszy w życiu… byłam na koncercie muzyki poważnej w wykonaniu orkiestry symfonicznej. Do tej pory uważałam, że to nie dla mnie, że to nudne i że wolę spędzać czas aktywnie. Bardzo się pomyliłam. Przez cały koncert siedziałam ze ściśniętym gardłem i nie ukrywam, że oczy mi się okrutnie „pociły”. To było tak emocjonalne przeżycie, dla mnie i dla męża – który też wzbraniał się przed tym koncertem – że już raz to powtórzyliśmy i zamierzamy kontynuować takie „wyskoki”. To zupełnie inny, ubogacający pomysł na randkę, niesamowite doznania i przepiękne wspomnienia. Ciary, ciary, ciary!! To doświadczenie nauczyło mnie, żeby nigdy się nie ograniczać, próbować nowości, nawet jeśli się myśli, że to nie dla mnie. Zawsze warto przekraczać granice!

  • Łukasz Harańczyk

    Ostatni po raz pierwszy zostałem tatą 🙂

  • Gosia

    Pomimo, iż skończyłam w styczniu tego roku 30 lat byłam pierwszy raz w górach. Jakie było moje zaskoczenie, gdy ja „sportsmenka nizinna” nie miałam sił, by wejść na Kasprowy Wierch z Murowańca. Prawie płakałam a niestety byłam z zaprawioną w boju grupą wspinaczkową, która nie zatrzymywała się wcześniej niż na szczycie:) Dotarłam… Kilka miesięcy później przyjechałam z moich chłopakiem i o dziwo niosło mnie. Może to miłość mnie tak uskrzydliła?:)

    • Miłość na pewno uskrzydla! Choć góry zapewne też 😉 Gdyby nie Marcin nie zeszłabym Bieszczad z 10 kg plecakiem i rzuciła go w przepaść nie będąc jeszcze na szczycie 😉

      • Gosia

        Dzień dobry. Czy wiadomo kto wygrał?

        Dnia 13 kwietnia 2017 14:57 Disqus <notifications@disqus.net> napisał(a):

        "Miłość na pewno uskrzydla! Choć góry zapewne też 😉 Gdyby nie Marcin nie zeszłabym Bieszczad z 10 kg plecakiem i rzuciła go w przepaść nie będąc jeszcze na szczycie ;)"

        disqus.com

        disqus.com

        Settings

        disqus.com

        A new comment was posted on disq.us wolvesontheroad.com

        disq.us

        disq.us Wolves On The Road

        Miłość na pewno uskrzydla! Choć góry zapewne też 😉 Gdyby nie Marcin nie zeszłabym Bieszczad z 10 kg plecakiem i rzuciła go w przepaść nie będąc jeszcze na szczycie 😉
        disq.us
        8:57 a.m., Thursday April 13

        |
        disq.us
        Other comments by Wolves On The Road

        disq.us

        Reply

        to Wolves On The Road

        Wolves On The Road’s comment is in reply to

        disq.us Gosia :

        disq.us

        Pomimo, iż skończyłam w styczniu tego roku 30 lat byłam pierwszy raz w górach. Jakie było moje zaskoczenie, gdy ja "sportsmenka nizinna" nie miałam sił … disq.us Read more

        You're receiving this message because you're signed up to receive notifications about replies to uzaleniona.

        You can disqus.com unsubscribe
        from emails about replies to uzaleniona
        by replying to this email with "unsubscribe"
        or reduce the rate with which these emails are sent by
        adjusting your disqus.com notification settings .

        disqus.com

        • Tak, wygrany komentarz został skomentowany z informacją o wygranej.

  • Martyna Gaida

    Witam serdecznie 🙂 Zgłaszam się 🙂 Ostatnio ( tydzień temu ) po raz pierwszy weszłam na Kasprowy Wierch……Z pozoru, może łatwa i banalna sprawa…jednak dla osoby, tak bardzo jak ja kochającej góry, to fantastyczne przeżycie i niesamowite emocje……Zwłaszcza w okresie wiosenno-zimowym 🙂 Kocham te góry za pokorę, którą wdycham z każdym kolejnym krokiem na szczyt….<3 Szanuje za zmienność, która pogłębia moją zdolność adaptacji… <3 Dziękuje za emocje, które zostają ze mną na zawsze <3 Taka wyprawa była dla mnie niczym pozorna pustka, lecz gdy spojrzysz sercem nie oczyma, odnajdziesz tam wszystko, a przede wszystkim siebie <3 W takim miejscu wypoczywam, od problemów się odrywam, i całą sobą skupiam się na ciszy, wtedy się najlepiej człowiek słyszy <3
    Te góry to najpiękniejsza choroba i najzdrowsze uzależnienie 🙂 🙂 Dlatego też RZUCAM WSZYSTKO I IDĘ W GÓRY <3 Pozdrawiam serdecznie Martyna Gaida 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/c0bd4567b2fe45cf66dc0e3b9f7f26618a9bf855ee6c4f8c9cf878bc94c4e87f.jpg

    • Pięknie! Nigdy nie wdrapywaliśmy się zimą na szczyty ale widoki są powalające! Pięknie to ujęłaś. Nic dodać, nic ująć 🙂

  • MONIKA

    Ostatnio po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) skoczyłam.. uwaga! ZE STADIONU WROCŁAWSKIEGO ♡ Niesamowite przeżycie, wspaniała przyroda. A wszystko dzięki mojemu bratu który w prezencie wykupił mi taki skok. Przełamałam swoje leki i zyskałam całkiem nowe doświadczenie ♡ polecam każdemu! Filmik ze skoku można zobaczyć na moim instagramie @malaa_moniaa

  • Maverinda

    ZGOLIŁAM WŁOSY!

    Długo się biłam z tym wszystkim, ale nie chciałam już konkurować z kocicą i jej kłaczkami 😀

    Więc dokładnie w Dzień Kobiet chwyciłam za maszynkę i upodobniłam się do Kojaka.

    Czeka mnie jeszcze długa rekonwalescencja, pewnie nerwy dadzą znac o sobie, ale co nas nie zabije to nas wzmocni! Poza tym łysa głowa, łysa du*a- przejść przez piekło mi się uda 😉

    Każdy ma swoją górę, swój szczyt. Ja już byłam na niejednym szczycie fizycznie …teraz doświadczam ZEN psychicznie. Strach zawsze jest przed nieznanym, ale strach ma też wielki oczy 😀

    POWODZENIA WSZYSTKIM!

  • Kawaler 123

    Ostatnio po raz pierwszy skoczyłem…ze spadochronem. Chciałem poczuć wolność i tak się czułem spadając swobodnie w dół, gdy byłem ja i 4km przestrzeni. Ta ekscytująca elastyczność wyboru, wiatr we włosach i serce bijące jak dzwon Zygmunta – i w końcu pokonałem strach przed wysokością. Po raz pierwszy również pływałem…na desce i falach takich wysokich – aż 17m! 😉 Bardzo lubię wyzwania, a pokonywanie ograniczeń daje mi mnóstwo satysfakcji, więc gdy tony wody piętrzyły się nade mną popychając mnie z ogromną prędkością do przodu mogłem w końcu poczuć swój rytm i niezależność.
    Pozdrawiam 🙂

    • Zazdroszczę odwagi! Podziwiam ludzi pływających na deskach, bo wydaje mi się to bardzo trudne i niestety boję się otwartej wody. Głębokie morze powoduje u mnie panikę więc za daleko nie potrafię się wypuścić.

  • Saszka Kołodziej

    Ja, naczelna perfekcjonistka, ostatnio po raz pierwszy odpuściłam. Doszłam (w końcu!) do rozsądnego wniosku, że świat się nie zawali, jeśli w sobotę nie umyję okien, a moje dziecko zamiast marchewki z ogródka zje obiad ze sklepowego słoika 😉 Zainwestowałam czas w rodzinny weekend i wszyscy na tym skorzystali, a ja już wiem, że od czterodaniowego obiadu na idealnie lśniącym stole lepsze są szybkie kanapki zjedzone w podróży 😉 Lepiej późno, niż wcale 😀

  • Karolina Nowek

    Moja odpowiedź będzie zabawna 🙂 Po raz pierwszy spróbowałam dania z kuchni hinduskiej. Nigdy nie mogłam się przemóc przez zapach, który mnie odrzucał. W końcu widząc jak po raz kolejny moje przyjaciółki zajadają się w najlepsze dołączyłam do nich. Być może to nic wielkiego, ale czyż to nie rewelacyjna przenośnia do sytuacji w życiu. Nie rezygnuj z czegoś zanim tego nie spróbujesz

    • Jestem zwolenniczką próbowania wszystkiego „Jeśli coś dobrze wygląda – zjedz to! ” 😉

  • Po raz pierwszy kupiłem i zacząłem stosować monohydrat kreatyny. To dla mnie o tyle ważne, że przywróciło mi wiarę w moje siły i możliwości.

  • Tomasz Zys

    Pierwszy raz w życiu udało mi się namówić drugą osobę do rzucenia palenia. Tą osobą jest moja kochana babcia,wielokrotnie namawiałem ją żeby nie paliła tej trucizny, lecz nałóg był mocniejszy. W obawie o jej zdrowie musiałem wymyślić jakiś napoleoński plan, i tak też się stało… Powiedziałem kategorycznie, że nie odezwę się dopóki nie rzuci papierosów. Po tygodniu ku mojemu zdumieniu babcia zerwała romans z nałogiem. 🙂 Taki mój mały, wielki sukces…

  • Mysz Mysz

    Podczas niedawnej wyprawy do Australii zjadłam chyba najbardziej nietypowe danie do tej pory –
    stek z kangura. Miałam pewne opory przed jego spróbowaniem, gdyż dzień przed degustacją spotkałam te urocze stworzenia pasące się na polanie… Pragnienie odkrywania nieznanych smaków i egzotycznych aromatów było jednak silniejsze niż sentyment do uroczych torbaczy! Mimo całego mojego uwielbienia do tych zwierząt spróbowałam ich mięsa, które okazało się wyśmienite! W dodatku pamiętałam słowa Roberta Makłowicza, który odbywając jedną ze swoich kulinarnych podróży w Australii, przyrządzał właśnie mięso kangura. Chwalił nie tylko walory smakowe, ale także skład mięsa, które prawie w ogóle nie zawiera tłuszczu,a bogate jest w składniki mineralne. Jego rekomendacja była dla mnie ostateczną wymówką, aby spróbować steku z kangura… i był to jeden z najlepszych posiłków, jakie kiedykolwiek jadłam!

  • Wszystko co robię jest dla mnie ważne. Pierwszy raz wpinałam się na ściance , gdzie asekurował mnie strażak.

  • Maciej Kasprzycki

    Pierwszy raz wybrałem się kloleją do Włoch. To duże przedsięwzięcie logistyczne, które wydawało się na pierwszy rzut oka dość trudne okazało się łatwizną

  • Góra Mariusz Paula

    Pierwszy raz w życiu sam podłączyłem bojler elektryczny do instalacji wodnej, która wcześniej podgrzewała wodę tylko wtedy, gdy zapalilem w piecu. Nigdy wcześniej nawet nie patrzyłem jak robił to mój Tata.

  • Sandra Doz

    Pierwszy raz w życiu byłam na badaniu KTG, dlaczego jest to dla mnie ważne? Bo to najpiękniejsze uczucie na świecie, gdy przez pół godziny słuchasz serduszka swojego dziecka i wiesz, że u niego wszystko dobrze! 🙂

  • anka32a

    Po 40-stce temat niespełnionych marzeń jest poruszany przez mnóstwo ludzi. I ja sama już kilkakrotnie zastanawiałam się: „Co ja mam w planach zrobić po raz pierwszy na co do tej pory nie miałam odwagi?”. Znalezienie idealnej odpowiedzi wcale nie jest takie proste…Jedni potrzebują sportów ekstremalnych, inni skupiają się na działaniach w zaciszu domowym. Ja należę do tej pierwszej grupy. Lubię ploteczki z przyjaciółkami przy kawie, spacerować z ukochanym, ale nie wyobrażam sobie, aby na ‚starość’ nie podejmować wyzwań podnoszących adrenalinkę 🙂 Dlatego odważyłam się odpoczywać i relaksować się aktywnie 🙂 Jestem uzależniona od adrenaliny, a więc można mnie było ostatnio po raz pierwszy podziwiać podczas:
    – skoku na Bungyy! Nadszedł w końcu czas, by pokonać lęk wysokości, pokonać słabości i wzmocnić swoją pewność siebie. Udało się!!
    – raftingu, a więc spływu pontonem górską rzeką. Piętrząca się piana, coraz zimniejsza woda i trudniejsza do pokonania rzeka…ah! Pędząc w dół i podziwiając okolicę z pokładu pontonu przepełniała mnie energia – w końcu poczułam zawrotną szybkość, ryzyko, no i przeżyłam fajną przygodę 🙂 Cóż to była za zabawa!
    – trekkingu w górach, a więc pieszej wycieczki po cudownych widokowych szlakach prowadzonych pagórkami oraz dolinami. Moim marzeniem było zobaczyć tę całą niesamowitą scenerię. Ojj, działo się!
    Wiadomo, każde każde kolejne wyzwanie podejmowane po raz pierwszy będzie nieziemsko stresujące, a więc przydałby się kurteczka firmy Hi-Tec do ochrony przed chłodem i niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi (grunt to czuć się wygodnie!)

  • Adriana Warc

    W życiu należy wobec drugiego człowieka mieć gest a ja po raz pierwszy odwiedziłam pięć miesięcy temu Camp Rest .Dzięki nim z całą rodzinką KEMPINGUJE i nigdy tego nie żałuję .Camp Rest w bezpieczną podróż mnie zabiera a ja razem z nimi nie boję się zabrać w podróż mojego kampera .Ulica 3 Maja ,Bielsko Biała bo Camp Rest niezwykłym profesjonalizmem mnie wciąż zniewala .Camping Rubicone dla mnie Camp Rest jest wręcz drugim domem .Gdy wspólnie z rodziną czas spędzamy swe emocje w pozytyw zamieniamy .Rest Camp ,Camp Rest ta w pełni uczciwa działalność jest the best .Bez zbędnej dekadencji to dzięki Rest Camp poznałam po raz pierwszy niezwykły smak Florencji .Nikt Cię w Rest Camp słownie nie zrani a ja dzięki nim poznałam również poznański caravaning .Show Motor ja dzięki Camp Rest to życia podchodzę z robotą .Jutlandia ,Jutlandia bo atmosfera w Camp Rest jest zawsze radosna i bardzo fajna .Z Camp Rest czas nigdy mi się nie dłuży i mogę po raz pierwszy w życiu opisać magiczną relację z podróży .Village Poljana bo z Camp Rest mogę spędzać czas radośnie od wieczora do rana .Le Rotja ,Rotja Le bo Camp Rest żyć mi się chce .Dzięki Camp Rest mam podróżną manierę i nie boje się z rodziną zwiedzać cały świat kamperem .Austria ,Niemcy ,Hiszpania bo Camp Rest cały glob przed nami odsłania .Vittoria ,Vittoria bo gdy jest przy mnie Rest Camp ogarnia mnie radosna euforia .Niechaj cały świat się dowie ,że Camp Rest działa również w Niewiadowie .Uczciwe a przede wszystkim polskie firmy Camp Rest wspierają i cieszę się gdy rodziny po raz pierwszy w życiu podroż na wspólnym kempingu spędzają .Moi rodzice są seniorami i gdy ich na rodzinny kemping zabrałam łzę na powiece mamy ujrzałam .Ona się tak ogromnie radowała że takie magiczne miejsca na starość poznała .

  • Edyta Z

    Po raz pierwszy dokonałam uczynku szalonego jak odkrywanie świata dzikiego i nieokiełznanego. Miałam chwilę na lot ze spadochronem i przejażdżkę motorem. Jesienią tańczyłam w strugach deszczu, próbowałam złapać słońca promień tuż po zmierzchu; budowałam zamki z piasku do rana nie rezygnując z nocnego biegania. Weszłam na Rysy okrężną drogą, wykąpałam się w morzu wieczorną porą. Mój cel na ten rok to przebiec Maraton ze 2 razy, by moje ciało i dusza były bez skazy. Wszystko to po to, by udowodnić sobie, że mogę przezwyciężyć
    trudności i nie być słabeuszem.

    • Skoro podejmujesz się startu w Maratonie to zapewniam Cie…. słabeuszem nie nie jesteś! Nawet jeśli nie dobiegłabyś do mety!! 😉

  • blackpearl20

    Listen to my story. Nigdy nie byłam zapaleńcem górskich
    wędrówek. Nigdy nie rozumiałam tych wszystkich pasjonatów co tak się jarają łażeniem po górach bez większego celu. Do czasu. W pewien weekend koleżanka wyciągnęła mnie na Rysy. Ja i Rysy – pomyślałam. Też coś. Było to w lipcu więc gdzie nie gdzie leżał jeszcze śnieg. W połowie drogi, gdzieś między Morskim Okiem a Czarnym Stawem poślizgnęłam się na lodzie i zaczęłam spadać w stroną Czarnego Stawu. Bałam się wtedy niesamowicie. Na szczęście nie spadłam daleko – kilkanaście metrów, podniosłam się i powiedziałam sobie w duchu: „ O nie. Nie dam się tej wstrętnej górze. Nie będzie tak ze mną pogrywała”. I weszłam na Rysy – od strony polskiej (tej trudniejszej). Pokonałam górę. Teraz jestem
    jednym z tych zapaleńców co to łażą po górach bez celu. W końcu zrozumiałam na czym to polega – na pokonywaniu swoich słabości. W ubiegłoroczne wakacje pierwszy raz zdobyłam 10 Koron Gór Polskich – w ciągu jednego sezonu (Rysy, Babia Góra, Śnieżka, Śnieżnik, Tarnica, Turbacz, Radziejowa, Skrzyczne, Mogielnica i Wysoka Kopa). Na wszystkich szczytach byłam już wcześniej, ale nigdy w ciągu jednego sezonu. Była to taka moja mała szkoła przetrwania, walka ze słabościami i zmęczeniem fizycznym. Dlatego odpowiednio wcześniej zaczęłam pracować nad kondycją.

    • Czad! 🙂 Piękny wynik! Polecam książkę „PRZESUNĄĆ HORYZONT” dla miłośników górskich wypraw.

  • Justyna

    Pierwszy raz w życiu wymieniłam koło w samochodzie. Jechałam sama i byłam zdana tylko na siebie, ale dałam radę. Teraz jestem specem w tej dziedzinie, a co najważniejsze – zupełnie niezależna od facetów.

  • Kasia Mazur

    Pierwszy raz wybiłam jedynki! Mam nadzieję, że to ostatni raz.. upsssss na pewno ostatni 🙁

  • Kasia Spałek

    Uwielbiam odkrywać i przekraczać własne granice. Dlatego jakiś czas temu wybrałam się ze znajomymi w szaloną podróż! Z pod „Adasia” na krakowskim rynku przeszłam na piechotę na szczyt Turbacza. A to przecież żaden wyczyn, prawda? Wyczynem było zrobić to w ciągu 24 godzin i jak myślicie, zrobiłam to…? Oczywiście, że tak! I to w 20 godzin i 33 minuty! To była moja pierwsza tego typu wędrówka. Na kolejną zdecydowałam się w zeszłym roku i było to zdobycie 7 szczytów Gorców w ciągu jednej doby. Jak myślicie, zrobiłam to? 🙂

    • Zapewne tak! Spałaś w tym czasie?! 😀

      • Kasia Spałek

        Nie, inaczej nie zdążyłabym w ciągu 24 godzin. Pierwsza wyprawa liczyła 80 km, druga około 60, ale była zupełnie inna – ciągle po górskich szlakach 🙂

  • Kasia Wierzba

    Zacznę od tego co mnie zmotywowało do pokonania własnego lęku i do wyjścia na górski szczyt po raz pierwszy w życiu 🙂 Moja największą inspiracją są ludzie niepełnosprawni,ciężko poszkodowani,a jednak znajdujący w sobie siłę i biorący udział w Paraolimpiadzie!!!Jak oni sobie świetnie radzą!!!I To napawa optymizmem :)Czerpię od tych ludzi pozytywną energię.Bo moje problemy nagle zamieniają się w błahostki.Bo czym są moje kłopoty w porównaniu z problemami tych bardziej poszkodowanych ode mnie osób?Staram się wszystko robić z uśmiechem na ustach i doceniać to,co mi się przytrafia w życiu.Patrząc na ich wyczyny na paraolimpiadzie odczuwam wiele pozytywnych emocji.Nadal się od tych osób uczę/Za każdym sportowcem stoi wyjątkowa historia.Każdy miał wiele przeciwności losu.Każdy musiał pokonać wiele barier,by dojść do takiej sprawności,y osiągnąć takie sukcesy.Należy im się wielki szacunek!!!Można wyłącznie brać z nich przykład.I róbmy to! Moją największą słabością jest lęk wysokości,niewiele osób o tym wie tylko moi najbliżsi.Podczas wycieczki po Zakopanym z grupa znajomych wpadliśmy na pomysł by wyjechać kolejką na Kasprowy Wierch.Myślałam,spoko kolejką wyjadę i zjadę.Mój Boże jak kolejka ruszyła,ja się modliłam by przeżyć,tętno mi skoczyło do góry,siódme poty spływały po plecach,serce pikało,a oddech robił się coraz szybszy…..W końcu dotarliśmy,kolejka się zatrzymała,odetchnęłam z ulgą i słyszę-Przesiadka na druga kolejkę!Płakać mi się chciało,ale nie chciałam po sobie dać znać.Zacisłam zęby i pojechałam dalej ostro do góry.Po obu stronach góry,dostojny Giewont na wyciągnięcie ręki,pod nogami przez szklana podłogę widać umykające drzewa,skały i zwierzynę.Kiedy mam już wrażenie,że nie wytrzymam stajemy.Wysiadam na trzęsących się nogach,oddycham głęboko i trzymam się kurczowo barierek.Po chwili pomalutku jakbym uczyła się chodzić zaczynam zwiedzać.Udało mi się!Przezwyciężyłam swój lęk!!!Jestem z siebie bardzo dumna!!! Powrót wolałam na własnych nogach podziwiać tak mi się spodobało 🙂 Następnym razem wyszłam na szczyt z trudem ale o własnych siłach!!! Dziś juz wiem,że moje miejsce na ziemi to…góry! Kocham wędrówki po górach i zdobywanie szczytów górskich.Na szlaku oddycham pełną piersią zdrowym górskim powietrzem,cieszę oczy i duszę wspaniałymi widokami,podziwiam potęgę natury,chłonę ciszę.Ożywam i ładuję akumulatory.Czerpię siłę na walkę z problemami życia codziennego,choć jestem wśród gór takim malutkim punkcikiem,dają mi poczucie ,że jestem wielka,szczególnie jak z wielkim trudem dotrę na szczyt.Dają mi szczęście 🙂

    • Pięknie napisane! Gratulujemy wytrwałości i zawzięcia 🙂

      • Pani Kasiu gratulujemy! Razem z portalem Camp Rest wybraliśmy Pani odpowiedz na konkursowe pytanie! 🙂 Prosimy o kontakt

        • Kasia Wierzba

          dziękuję 🙂

  • amenhotep1

    Ostatnio po raz pierwszy przewinąłem mojego synka. Było to ważne nie tylko dla mnie i synka, ale także dla naszych sąsiadów, bo zapaszek niósł się aż na klatkę schodową ;D Kto ma dzieci, ten wie co to jest bomba śmierdzionośna 😉