Eurotrip Francja

Eurotrip: Francja – dlaczego prędko tam nie wrócimy

Gdyby ktoś zaproponował mi kolejnego tripa po Francji uśmiechnęłabym się, życzyła powodzenia i powiedziała, że obiecałam sobie nie stawiać tam moich stóp przez długi czas. Jesteście ciekawi dlaczego?

Eurotrip Francja

 

Omijamy autostrady, bo chcemy zobaczyć jak naprawdę wyglądają kraje bez tej medialnej otoczki i atrakcji turystycznych. Chcemy zobaczyć jak żyją mieszkańcy naprawdę i podziwiać małe miasteczka, wsie i kilometry pół, lasów i gór. Francja nie tyle nas rozczarowała, co zadziwiła ale niekoniecznie pozytywnie.

Przejechaliśmy północ i południe Francji. Łącznie jakieś 2 tys. kilometrów. Riwiera francuska jest naprawdę piękna i niejedna osoba zakocha się w wybrzeżu i miastach z majestatycznymi perełkami architektonicznymi. Kiedy wiesz, że jesteś blisko morza? Na drodze zaczną mijać Cię tiry z jachtami długości budynków, ceny paliwa pójdą jeszcze bardziej w górę, a ludzie zaczną być życzliwsi. Wtedy wiesz, że wjechałeś do turystycznej części i możesz przetrzeć oczy zmywając obraz tego co widziałeś wcześniej. Bo ni jak ma się to do tego, co dzieje się na wybrzeżu.

Wjeżdżając do Francji z Niemiec pogoda nas nie rozpieszczała. Było zimno i cały czas padało. Przejeżdżaliśmy przez góry wąskimi ulicami, stromymi podjazdami, wojskowymi konwojami ogromnych samochodów, które cholernie ograniczały ruch i przez nie musieliśmy zwalniać ( co z przyczepką jadąc pod górę nie jest za wygodne ) i małymi miasteczkami z cudownym potencjałem, a w rzeczywistości prezentującymi się jak „gówno w pączu” ( jak to mówi moja mama ). Wyobraźcie sobie góry, rzekę nad której brzegiem wyrastają 3 piętrowe budynki i balkony z kwiatami. Pięknie prawda? No właśnie nie… miasteczko brudne jak cholera, budynki wyglądały jakby miały się zawalić i wpaść do rzeki  co jest chyba kwestią czasu, a na jedynym rondzie została wystawiona wystawka składająca się z kartonowych grzybów, samochodu z psem i licho wie co tam jeszcze było. A! Zapomniałabym o kolorowych budkach wyglądających jak wychodki w „centrum”. Przez kolejną drogę aż do Riwiery Francuskiej w taki „bajeczny” sposób prezentowały się mijane przez nas miejscowości.

Słowa, które straciły na wartości:

„Niemożliwe – to nie jest słowo Francuskie” – Napoleon Bonaparte 

Eurotrip Francja

Bariera językowa

Nie raz słyszeliśmy, że Francuzi którzy znają angielski, nie używają go w komunikacji z obcokrajowcami. Czemu? Nie wiem… Osobiście spotkałam malutką garstkę osób z którymi mogłam porozmawiać i byli to głównie młodzi ludzie. O co więc chodzi z tą Francuska ignorancją językową?

Jak Francuz mówi, że zna angielski „a little bit” oznacza to, że się z nim nie dogadasz . A mówią tak wszyscy…

Szukamy stacji benzynowej z LPG. Podchodzimy do jedynego człowieka w zasięgu naszego wzroku i pytamy o stację z LPG. Nic. Patrzy na nas jakby pierwszy raz widział obcokrajowca. AutoGas? Nadal nic. Facet sobie poszedł unosząc do góry ramiona i dając nam do zrozumienia, że kompletnie nie wie o co chodzi. I tu pojawia się konsternacja… jak można nie wiedzieć o co chodzi skoro nawet na stacjach jest słowo „gas” i pokazujesz samochód? No cóż… próbujemy dalej. Ruszyliśmy do piekarni. Powtórka z rozrywki i znów próbujemy. Pan był już bardziej skory do pomocy i zwołał z zaplecza 3 piekarzy którzy może coś pomogą. Nagle jeden krzyczy „Aaaa!!! GPL!!!” (czyt. „Aaaaa!!! ŻE-PE-EL!!! ). Eureka! udało się! Ktoś w końcu zrozumiał po łopatologicznym tłumaczeniu o co chodzi. Po niedługiej euforii, znów stanęliśmy w miejscu, bo nie wiedzieli jak nam wytłumaczyć gdzie jest stacja i wskazali palcem kierunek jazdy. Wychodzi na to, że jeśli nie powiesz słowa w ich języku to nie będą wiedzieli o co Ci chodzi choćbyś nie wiem jak się starał. No cóż…. Jedziemy dalej i zatrzymujemy się na stacji niestety bez gazu, więc wchodzimy i pytamy gdzie taką znajdziemy. Tu wspomnę tylko, że przed wyjazdem nanieśliśmy na mapy stacje które nas interesują ale potrzebowaliśmy zatankować się już. Jedyne co udało nam się wyciągnąć od Pana, który tam pracował, była karteczka ze strzałką, liczba kilometrów i nazwa dużego miasta do którego dążyliśmy.  Drugą sytuacją pokazująca komunikację z Francuzami, była stacja na której stanowisko z gazem było zamknięte. Wszyscy którzy przyjechali w tym samym celu co my odjeżdżali zawiedzeni. O nie! Nie poddam się tak łatwo! – powiedział Marcin i ruszył po raz kolejny do Francuzki ze stacji próbując się z nią dogadać. Zero angielskiego, więc znów wszystko na migi. Nagle Pani odpowiada „GPL? Ok! Ok!” i leci do dystrybutora zerwać kartę z napisem „nieczynne” i zaprasza nas do tankowania. WTF?! Myślimy i lekko zdziwieni tankujemy samochód.

Pamiętam jak w żartach powiedziałam do Marcina, że „nauczyciele angielskiego muszą klepać w tym kraju straszną biedę”…

Eurotrip Francja

Eurotrip Francja

Eurotrip Francja

Montpellier

Co w Montpellier się na mnie zemściło.

Najwygodniejszym środkiem lokomocji w tym mieście jest tramwaj, który przejeżdża między budynkami i odkrywa naprawdę piękne stare kamienice, gdzie można zajrzeć przez okno do mieszkań. Ale zanim w ogóle wsiadłam do tramwaju musiałam rozmienić pieniądze. Zaklęłam w  duchu i ruszyłam do pierwszej osoby obok. Zapytałam panią czy mówi po angielsku i od razu usłyszałam śmiech dzieci stojących obok. Skonsternowana patrze się na dzieciaki i na nią, która mówi ” To ze mnie się śmieją. Jestem ich nauczycielką angielskiego”. No proszę! A jednak nie głodują tylko uczą! 😉 Pani rozmieniła pieniążki, ja pięknie podziękowałam uśmiechając się na myśl o całej tej sytuacji. W końcu wsiadłam do tramwaju i ruszyłam do centrum. Wysiadłam na starówce czyli placu De la Comedie przy ogromnej karuzeli z końmi i ruszyłam przed siebie, żeby jak najszybciej zagłębić się w wąskie uliczki miasta.

Podobno Montpellier zostało w większej mierze osiedlone przez ludzi, którzy uciekli z wybrzeża w poszukiwaniu schronienia przed nękających ich… piratów!

Eurotrip Francja

Eurotrip Francja

W drodze powrotnej do domu ponownie przejeżdżaliśmy przez Francję, bo musieliśmy dostać się do Luxemburga. Zajęło nam to 2,5 dnia. Przygotowałam się znów na nieciekawe widoki, przygnębionych ludzi i brud na ulicach. Im byliśmy wyżej, ten obraz się co raz bardziej oddalał. Tym razem mogliśmy podziwiać piękne miasta z przedwojennymi budynkami, małymi kościołami i… pustkami na ulicach. Wymarłe miasta, w większości pozamykane albo puste sklepy i bary.

Złoty pałac

Przejeżdżaliśmy przez ciągnący się wiele kilometrów las. Żadnych domów, ludzi i psa z kulawą nogą. Jedynie tiry przed nami i za nami. Myśląc, ze nic ciekawego się nie wydarzy jechaliśmy przed siebie, kiedy po prawej stronie zobaczyliśmy dużą bramę a za bramą pałac… ogromny, z pozłacanymi kopułami i rondem przed domem, idealnie ściętą trawą i drzewami w kształcie kul, z mnóstwem wież i kto wie czego jeszcze. Kopary opadły i jedyne co z siebie wydusiliśmy to „czy Ty też to widziałeś/ aś?! ” Niestety droga przez las nie miała pobocza ani miejsca w którym moglibyśmy się zawrócić, a do tego lało. Przez kolejną godzinę w mojej głowie przewracała się masa pytań odnoście tego pałacu tym bardziej, że na bramie ani nigdzie w okolicy nie było informacji o tym niesamowitym budynku i wyglądało na to, że ktoś sobie tam po prostu mieszka. Miał chyba z 700 m2! Do tej pory stanowi dla nas zagadkę, której nie możemy rozwikłać ani znaleźć jakich cokolwiek informacji w internecie.

 

Eurotrip Francja

Kemping kempingowy nie równy

O cenach paliwa już Wam pisaliśmy w poprzednim poście. Ale nie na tym się kończy. We Francji ogólnie jest drogo, a w naszym temacie chcieliśmy przedstawić Wam ceny campingów, które są niebotyczne za kawałek placu i bywają śmieszne za pakiet allinclusive. Pierwszy camping mieliśmy właśnie w tym kraju, bo nie znaleźliśmy żadnego miejsca w którym moglibyśmy się zatrzymać… i nie czułam się bezpiecznie. Postawiliśmy więc kartę na nocleg w jednym z campingów pośrodku niczego. Nie było tam nic nadzwyczajnego, stare sanitariaty i brak ludzi. W końcu ktoś do nas wyszedł, a mianowicie Pan bez paru zębów za to z jednym złotym, tatuażach chyba na całym ciele, limem pod okiem i łobuzerskim uśmiechem. „Mój ziomek!” Krzyczę w żartach do Marcina i znów staczam nierówną walkę z barierą językową. W końcu biorę ulotkę i palcem pokazuję że chcemy tylko przenocować, że mamy przyczepkę ( koło której staliśmy ), samochód psa i Męża, więc jest nas dwójka i nie chcemy prądu. Udało się. Pan podlicza i pokazuje ze szczerbatym uśmiechem  25 euro i pytam już bardziej po polsku do samej siebie „Za co do cholery?! „. Skończyło się na tym, że nie miałam już siły toczyć tej nierównej walki i poprosiłam Marcina żeby zapłacił Panu a ja pójdę znaleźć dla nas kawałek ziemi, który nota bene w tej okolicy mogli byśmy kupić na własność po takiej stawce.

Eurotrip Francja

Potem było już lepiej. Przed wjazdem do Hiszpanii postanowiliśmy zatrzymać się gdzieś nad brzegiem morza i odpocząć w pięknym miejscu. Na mapie miałam nawet zaznaczony punkt w którym mieliśmy się zatrzymać i faktycznie było tam bardzo przyjemnie. Zjechaliśmy do małej miejscowości ( oczywiście bez ludzi na ulicach ) z kolorowymi budynkami i nadmorskim klimatem trochę zerżniętym z Włoch. Było bardzo przyjemnie, więc zostawiliśmy przyczepkę i samochód na parkingu i wybraliśmy się w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Odkryliśmy też camping i z ciekawości  poszłam się zapytać o ceny. Był zadbany, ładny, z zielenią, dużymi miejscami postojowymi, dużymi i czystymi sanitariatami no i co najważniejsze z ludźmi! Podeszłam do rozbawionego właściciela, który właśnie urządzał grilla dla znajomych i pytam się o cenę informując jakie jest nasze wyposażenie i że mamy pieska. Pan myśli, liczy i mówi 13 euro. Więc tłumacze Panu, że mamy przyczepkę kempingową i jest nas dwójka. Pan z rozbawienie Patrzy i powtarza 13 euro. Uśmiech od ucha do ucha i lecę po Marcina, bo uznałam, ze z takiej oferty aż szkoda nie skorzystać! Dopiero potem miałam okazję wytłumaczyć się ze swojego zdziwienia i dopytywania. W końcu pare dni temu musieliśmy  zapłacić krocie za nic a tu taki luksus! 🙂

Eurotrip Francja

Wszystko co zadziwiające, spotkało nas właśnie we Francji. Choć nie można jej zarzucić dobrze zorganizowanych miejsc turystycznych ale tak samo to wygląda w całej Europie. Dla nas ważniejszą stroną była sama podróż przez ten kraj. W końcu nie mało po nim przejechaliśmy i  parę razy na drodze mielibyśmy wypadek, ze względu na wysoko rozwiniętą wyobraźnie francuskich kierowców. Dodatkowo na naszych oczach na trasie szybkiego ruchu widzieliśmy wypadek w którym na szczęście najbardziej ucierpiały samochody.

Bagietki francuskie, które mieszkańcy kupowali tuzinami wcale nie były pyszne, a croissanty jedliśmy lepsze w Lidlu, bo dobrego nie udało nam się trafić nawet w cukierni. Naszym zdaniem z całego eurotripu był to najmniej atrakcyjny kraj ze wszystkich i mamy w Europie dużo bardziej ciekawe miejsca, z lepszymi widokami, przyjemniejszymi i bardziej komunikatywnymi ludźmi oraz tańszymi dobrami podstawowymi.

  • Miałam podobne odczucia, kiedy przejeżdżałam przez Francję, wszystkie te zjedzone croissanty, zobaczone widoki, najpopularniejsze miejsca wydawały mi się tak przereklamowane, że głowa mała. Pomimo, że ogólnie nie pałam miłością do francuskiego, ale jakieś tam podstawy mam to podejście francuzów do obcokrajowców jest dosyć dziwne i nie ważne, czy znasz język czy nie. Ze starszymi francuzami nie dogadasz się nawet po francusku…

    • Dokładnie. Zabrakło mi tej Francji o której słyszałam i czytałam. Może gdybyśmy spotkali fajniejszych ludzi to trochę zmieniłoby to nasze odczucia ale niestety tak się nie stało…

  • Cześć! Ciekawie jest przeczytać o Francji z nieco innego punktu widzenia. Mam jednak wrażenie, że Wasza podróż przez Francję nie do końca była jednak dobrze zaplanowana (a może to brak informacji w sieci?). Szkoda, bo Francja naprawdę może pozytywnie zaskoczyć 🙂 Gdybyście kiedyś znowu byli „zmuszeni” przedzierać się przez Francję w czasie jakiegoś eurotripu, to dajcie znać, z pewnością znajdą się miasteczka i miejsca o które po drodze warto zahaczyć, i takie, które lepiej ominąć.
    Pozdrowienia z bardzo bajkowej Alzacji 🙂

    • Następnym razem na pewno zaplanujemy Francję z dużą dokładnością i nie będzie już miejsc przypadkowych 😉 Plan był taki sam jak w innych państwach podczas eurotripu ale niestety w tym kraju nie wypalił. Jakby co będziemy zaglądać do Ciebie! 🙂

  • Francja jakoś nigdy mnie nie kusiła jako kraj do zwiedzenia, ale na zdjęciach nie prezentuje się jakoś tak strasznie źle. 😀 Czasami po prostu niektóre rzeczy nie idą po naszej myśli i to może całkiem popsuć naszą wycieczkę. Może żebyście natrafili na naprawdę ciekawych ludzi i natknęli się na jakieś perełki, miejsca gdzie niesposób oderwać oczu od piękna to byłoby inaczej? Wydaje mi się, że każdy kraj ma w sobie coś pięknego, tylko nie w każdym można to szybko zauważyć.

    • To na pewno 🙂 Podróżowanie po tym kraju trzeba dobrze zaplanować i odwiedzić właśnie te perełki ( na pewno takie są! 😉 Jak się odbrazimy to wrócimy żeby je znaleźć! Pytanie tylko czy ludzie się zmienią…. 😉

  • Moja siostra mówi po francusku, co nie uchroniło jej przed ignorancją Francuzów 🙂 Na wycieczce, w Paryżu, poszła na pocztę, żeby wysłać widokówkę do Polski. Pani w okienku zapytała czy to jakiś region Francji. Dopiero po długim tłumaczeniu, że Polska, to taki kraj w Europie ze stolicą w Warszawie i leży na wschód od Niemiec, pani sprzedała znaczek. Dla koleżanki też kupiła, bo pani nie chciała z nią po angielsku rozmawiać 🙂

    • haha a to dobre! Może to chodzi właśnie o to, że oni nie chcą rozmawiać z turystami, choć na skale światową to bardzo dziwne.

  • Wydaje mi się, że trochę ten Wasz opis jest niesprawiedliwy. Mam wrażenie, że po prostu strasznie słabo trafiliście. Byłam we Francji już 3 razy i z każdej podróży wracam coraz bardziej zakochana. Francuzi mają swoje wady, ale generalnie są bardzo ciepłymi i pomocnymi osobami. Przynajmniej Ci, których ja spotkałam na swojej drodze.
    Co do obrazu Francji, jaki mieliście w głowach- pamiętajcie, że często pisze się tylko o pozytywach i taki obraz jest najczęściej po prostu wyidealizowany- zawsze trzeba brać na to poprawkę a uniknie się dzięki temu rozczarowania.
    Z językami obcymi rzeczywiście jest u nich bardzo różnie i najczęściej ciężko się dogadać w innym języku niż francuski. Warto znać chociaż podstawowe zwroty, które mogą być pomocne- chociażby właśnie wskazywanie drogi czy słowa typu „gaz”. Francuzi walczą o czystość języka i najczęściej nie kalkują słów z angielskiego- stąd właśnie to „że pe el” jak to usłyszeliście 😉

    • Liczymy na to, że trochę odczarujemy tą Francję w przyszłości. Specjalnie ominęliśmy Paryż, który bardzo byśmy chcieli zobaczyć ale potrzebujemy na to więcej czasu. Ludzie na pewno dużo bardziej otwarci i pomocni są w dużych miastach ale mimo wszystko zabrakło nam tego poza nimi. Są miejsca w których np. angielski ze względu na turystów powinien być obowiązkowy, a nie jest. Można za to poczytać pod francuskim – arabski, który nam się nie przydał ale za to mieszkańcom na pewno ułatwia 🙂

      • Właśnie wręcz przeciwnie- moje dotychczasowe kontakty były właśnie z ludźmi z małych miasteczek a wręcz czasem wsi na odludziu.
        Paryż może być rozczarowujący bo we wszystkich filmach i książkach jawi się niczym raj na ziemi.. jeśli kiedyś tam pojedzieciw to unikajcie miejsc turystycznych bo tym bardziej się zrazicie. Lepiej jest pobłąkać się po zakątkach i uliczkach leżących na obrzeżach szlaków turystycznych 🙂
        A co do języka- uważam, że angielski wcale nie jest obowiązkowy a to po stronie turysty leży nauka języka kraju docelowego 😉

        • Staramy się unikać miejsc turystycznych, bo zazwyczaj są przereklamowane. No chyba, że coś bardzo nas interesuje. Zawsze wybieramy błąkanie się po uliczkach bo tam kryje się najlepszy klimat! 🙂

  • Szczerze mówiąc to mam podobne odczucia.Cały mój wyjazd do Paryża był na „nie”. W porównaniu do pięknych zdjęć, widywanych na okładkach gazet dla podróżników, Paryż (moimi oczami) był szary, brudny, ponury i mało przyjazny. Wieża Eiffla taka smutna, Moulin Rouge takie małe, Francuzi tacy nijacy. Jednak udało nam się z angielskim, bo drogę do hotelu podpowiedział nam pan, koło sześćdziesiątki i to bardzo płynnie! Ale mniemam, że był to przypadek! P.s. Bardzo miło się to czyta i postanawiam odwiedzać często! Pozdrawiam!

    • Wolves On The Road

      Aż szkoda…. Człowiek szuka w Paryżu tego wszystkiego co widać w poradnikach i gazetach, a na miejscu czar pryska. Chyba niektóre miejsca są już przereklamowane. Omineliśmy Paryż ale z myślą, że pojedziemy tam na przedłużony weekend ale im więcej osób pytam jak się podobała stolica Francji, tym mniej mnie tam ciągnie…
      Dziękujemy i zapraszamy! 😉

  • Karo

    ja jeżdzę do Francji od 7 lat i ja uwielbiam, dlatego trudno mi być obiektywnym. Ale tak negatywnego tekstu dawno nie widziałam, bo do tej pory wszystkie blogi, które czytałam (uwielbiam szczególnie tasteaway) sa mega pozytywne i nawet jak cos sie dzieje złego, to mozna to obrócic w cos pozytywnego. Przyznam jedynie, ze tak Francja jest droższa od Włoch i Niemiec, ale widoki, piekne miasteczna, natura i jedzenie wszystko wynagradzaja. Polecam w szczególnosci region Camargue, o ktory zachaczyliscie z tego co widze, jest bardziej dziewiczy od Prowansji, a trochę tańszy, z miejsza ilościa turystów.