Czym jest Slow Travel

Czym jest Slow Travel i dlaczego warto spróbować?

Kiedy jedziemy do Paryża koniecznie trzeba zobaczyć wieżę Eiffla, kiedy jesteśmy w Pradze trzeba przejść mostem Karola, a jak zaplanowaliśmy urlop w Barcelonie to obowiązkowe stają się budynki Gaudiego. Tak wyglądały nasze urlopy kiedyś i założę się, że większość z nas gna przed siebie żeby nie ominąć żadnego ważniejszego punktu z przewodnika. Przecież nie wiadomo kiedy znów tu wrócimy, więc biegaliśmy z miejsca na miejsce fundując sobie ból nóg i zmęczenie. Nie sprawiało nam to jakiejś wyjątkowej przyjemności, bo na drugi dzień chcieliśmy pobyczyć się na plaży… ale przecież tyle jeszcze musimy zobaczyć!

Błędne koło. Z urlopu zamiast wrócić wypoczętym, zregenerowanym, z burzą pomysłów w głowie, wracaliśmy bez sił. Pewnie nie raz słyszeliście od kogoś, że po urlopie przydałby się kolejny aby odpocząć i w końcu przeczytać tę książkę, która kwitła w walizce podczas całego urlopu. Zaczęliśmy się więc zastanawiać po co robimy to w ten a nie inny sposób. Przecież nawet nie udało nam się zapamiętać połowy perełek architektury do których dobrnęliśmy z językiem na wierzchu, bo był tłum, a my czym prędzej chcieliśmy znaleźć się już przy następnej atrakcji i… no właśnie. Wbrew pozorom nie udaje się nacieszyć tym, co mamy możliwość zobaczyć, nie ma zbyt dużo czasu aby zrozumieć, poznać i poczuć. A przecież tak powinno się podróżować!

Ostatni raz kiedy w ten sposób spędziliśmy urlop było nasze wesele, które zamiast tradycyjnej jednej hucznej nocy, zmieniliśmy na pare dni w Barcelonie z najbliższą rodziną. Miałam na głowie organizację całego wyjazdu, znalezienie apartamentu dla 10 osób, knajpę na wesele i całą resztę dni do zaplanowania! Mama chciała zobaczyć budynki Gaudiego, siostra chciała koniecznie wrócić do parku Güell, ciocia chciała zwiedzać sklepy, a tata najchętniej nigdzie by się nie ruszał…. pod wpływem wszystkich przygotowań i zapewnieniu każdemu świetnej zabawy podczas naszego parodniowego wesela trochę się zagalopowałam. Oczywiście zobaczyliśmy wszystkie miejsca, które chcieliśmy ale z odpoczynkiem miało to mało wspólnego.

To ostatni raz kiedy sobie na to pozwoliliśmy. Wróciliśmy do naszego spokojnego i mało pośpiesznego trybu urlopowego zatrzymując się gdzie chcemy, patrząc się w jedno miejsce przez ile chcemy i robiąc to na co mamy ochotę. Ulgę odczuwamy już na samym początku wyjazdu, bo tak wpływała na nas sama zmiana podejścia i świadomość, że mamy przed sobą drogę z której możemy zboczyć kiedy tylko będziemy mieli na to chęć. Oczywiście najlepiej udało nam się to zrealizować  na euro tripie i teraz nie wyobrażamy sobie żeby ktoś mógł nas w czymkolwiek i gdziekolwiek poganiać. Stan zen udaje się osiągnąć 😉

 

Czym jest Slow Travel

Czym jest SLOW TRAVEL?

To podróżowanie w którym robisz to na co masz ochotę i robisz to wszystko we własnym, niewymuszonym tempie. Wszystkie plany ułożone i starannie zaplanowane w domu co do minuty można wywalić do kosza. Slow travel to wyrzeczenie się wygodnych biur podróży na rzecz samodzielnie zaplanowanego wyjazdu. Gonitwa ustępuje miejsca doznaniom, spokojnemu odkrywaniu miejsc, poznawaniu ludzi, ich kultury, kuchni i wszystkiego co nas interesuje. To czas dla siebie w którym możemy odetchnąć, nabrać dystansu, spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i poczuć spokój. Tak przynajmniej wygląda to u nas ale wierze, że i u innych.

Kiedy dotarliśmy do Portugalii, chcieliśmy zwiedzić całe wybrzeże. Wiedzieliśmy tylko w jakich okolicach możemy się ewentualnie zatrzymać i jakie dzikie plaże odwiedzić. Kiedy dojechaliśmy na jedną z nich zatrzymaliśmy się na dłużej, czas też się zatrzymał i pozwoliliśmy sobie na odpoczynek w towarzystwie ludzi z całej Europy. Rozmawialiśmy o podróżach, o życiu i o pomysłach na siebie, wieczorem paliliśmy ogniska, a dźwięki bębnów i gitar dotrzymywały nam towarzystwa do późnej nocy. Takich doznań właśnie szukamy i to one pozwalają nam spędzić wolny czas tak jak byśmy tego chcieli. Bez patrzenia na telefon i bez ograniczeń czasowych spędzamy urlop na poznawaniu, odkrywaniu i stu procentowej regeneracji umysłu.  Najlepszą rozrywką jest zagubienie się w uliczkach miast z mapą w ręku i znajdowaniu miejsc których nie ma w przewodnikach, a w których czujemy całą magię odwiedzanych miejsc.

Oczywiście nie ma sposobu na podróżowanie, który jest najlepszy dla nas wszystkich. Dlatego tak ważne jest znalezienie tego odpowiedniego dla nas samych. Slow Travel to zdecydowanie nasz konik ale nie wszyscy lubią rzucić się na głęboka wodę bez koła ratunkowego, bo jako byłej zwolenniczce planowania wszystkiego i dopinania na ostatni guzik było ciężko pierwszy raz spróbować. Wymagało to ode mnie dużo odwagi ale teraz wiem, że było warto. Dlatego najlepiej dopasować wszystko pod siebie, spróbować też nowych rzeczy i spędzić czas tak, jak tego chcemy 🙂 Zgadzacie się ze mną?

Napiszcie nam koniecznie jaki jest Wasz sposób na odkrywanie nowych miejsc i w jakim stylu najczęściej podróżujecie! 🙂

 

 

 

 

 

 

 

  • Slow travel to doskonała opcja, kiedy z moim chłopakiem odwiedzamy dane miejsce po raz drugi. Co kilka miesięcy wybieramy się na Mazury, by tam po prostu odpocząć. W te wakacje jadąc do Hiszpanii również zdecydowaliśmy się na pełen „luz podróżniczy” :), ale ja niestety męczyłam się z myślami, że mogłabym zwiedzić coś więcej niż okoliczne plaże i atrakcje turysrtczne i nie mogę powiedzieć, że wypoczęłam maksymalnie. Chyba jednak mój ulubiony ‚tryb podróżowania’ to raczej bieganie od miejsca w miejsce z mapą w ręku niż leżenie plackiem na plaży. Ale – tak jak i Ty – najbardziej lubię zgubić się w krętych uliczkach miasta i kontemplować to, czego nie znajdziemy w przewodnikach turystycznych. 😉

  • Wydaje mi się, że do slow travel trzeba dojrzeć. Kiedyś też ganiałam jak opętana, żeby zaliczyć jak najwięcej turystycznych atrakcji w jak najkrótszym czasie. Ani z tego zabawy, ani z tego przyjemności. Doszłam do wniosku, że nie ma nic lepszego, jak zapamiętanie emocji ze spokojem i radością ciesząc się tym, co mnie otacza, zamiast 4 godziny stać w kolejce, żeby wejść do „ważnego” muzeum. Ciekawy sposób zwiedzania Portugalii wybraliście. Dzikie plaże, spokojne wieczory. Chyba pójdę w Wasze ślady, bo akurat od niedawna tu pomieszkuję.

  • też chyba dojrzewam do tego żeby przestawić sie na tryb slow podróżowania – szczególnie po tegorocznym wyjeździe do Rzymu który był turbo meczacy i frustrujacy przez tempo jakie sobie narzucilismy.