Barcelona cz. II: Turysto nie jedz do Barcelony

Kiedyś bardzo marzyliśmy o Barcelonie więc kiedy stała się osiągalna zorganizowaliśmy tam wesele i parodniowy pobyt. To nieduże miasto, które można przejść pieszo przedzierając się przez morze turystów. Znajdziecie tam piękną architekturę, urokliwe uliczki, kolorowe i oryginalne budynki Gaudiego czy jedyną w swoim rodzaju Sagrade Familie ale są rzeczy które sprawiają, że nie czuliśmy się tam swobodnie.

 

DCIM100MEDIA

Przed wyjazdem każdy ostrzegał nas przed kradzieżami więc pilnowaliśmy swoich rzeczy. Zdarzyło się jednak, że portfel wypadł na peronie a nasza 10 osobowa grupa niczego nie zauważywszy ruszyła dalej. Mieliśmy farta, bo zobaczył to Hiszpan idący za nami i oddał do rąk własnych. Uff! Nieco mniej szczęścia miała turystka na najbardziej znanej ulicy w Barcelonie – La Rambla. Została napadnięta i dotkliwie zraniona.

Niestety ciężko się zabezpieczyć przed wszystkim.  Naszemu przyjacielowi wyciągnęli rzeczy z plecaka, mimo że trzymał go bardzo blisko siebie. Najlepiej z góry zakładać, że ktoś może was oskubać. Wtedy automatycznie zabezpieczasz się na wypadek kradzieży.

 

DCIM100MEDIA
Wygrana Barcelony w Lidze Mistrzów i przejazd drużyny ulicami miasta

Mieszkaliśmy na Ronda de Sante Pere obok placu Catalonya, gdzie spotkaliśmy się z Kasią. Kasia zajmuje się fotografią, a do Barcelony przyjechała  poznać miłość z Internetu i przy okazji zakochała się także w Katalonii. Mieszka tam już od paru lat u boku męża Eduarda pochodzącego z Ekwadoru. Razem tworzą dobrze zgrany zespół i to dzięki nim mamy świetną pamiątkę. Efekty możecie zobaczyć w poprzednim poście Barcelona cz. I: Wesele w Barcelonie? Czemu nie!  Uwielbiamy poznawać z pasją, luzem i zapleczem ciekawych historii. Nic nie daje takiej motywacji!

Ale wracając do tematu, plac Catalonia w ogóle nam nie przypadł do gustu. Nie było tam nic urzekającego, a wręcz przeciwnie. Morze ludzi, brud i podejrzane typy. Nie czuliśmy się tam komfortowo i czym prędzej chcieliśmy się stamtąd zabierać.

 

Turysto nie jedz do Barcelony
Widok z dachu hotelu w centrum

Barcelona jest bardzo zatłoczonym miastem. Żyje tam 1 611 822 mieszkańców wewnątrz centrum administracyjnego na powierzchni 101,9 km² (2013) z czego 17,4 % to osoby urodzone poza Hiszpanią – głównie Włosi, Rumuni, Francuzi, Niemcy i Anglicy. Dodatkowo nielegalni imigranci.

„Turyści, jedzcie do domu!”. Takie transparenty wieszają mieszkańcy Barcelony, którzy mają już dość turystów. Ale czy jest się czemu dziwić? W roku 2015 odwiedziło ich ok 8 milionów ludzi z całego świata!

Pamiętajcie też, żeby zabrać ze sobą sporą ilość gotówki. W Katalonii jest naprawdę drogo ale przed wyjazdem możecie poszukać tanich knajp lub robić zakupy w markecie jak my. Byłą nas duża grupa więc śniadania były fantastyczne i o smaku Hiszpanii.

 

No dobra…. jeśli już Was w małym stopniu zniechęciliśmy do podróży do Barcelony, to dla tych upartych mimo wszystko napiszemy, co warto zobaczyć 😉

Szukając noclegu w Barcelonie warto zwrócić uwagę czy znajduję się w okolicy metra. W Barcelonie metrem dotrzemy prawie w każdą część miasta, jest 11 linii  i 209 stacji. Ułatwi to zwiedzanie wielu  miejsc tym bardziej, że podróże wynajętym samochodem nie należą do przyjemnych. Barcelona ma wąskie uliczki, w dużej mierze jednokierunkowe, które utrudniają sprawne poruszanie się po mieście.

 

DCIM100MEDIA
Widok z Paku Güell

To miasto o artystycznej duszy. Nie można więc nie wspomnieć o twórczości Antoniego Gaudiego, katalońskiego architekta. Jego budowle na żywo robią wrażenie, bo jakby mogło być inaczej. Są oryginalne i jedyne w swoim rodzaju. Warto też zobaczyć stworzony przez Gaudiego park Güell. Miał on służyć jako osiedle dla bogatej burżuazji ale projekt nigdy nie został ukończony. Aktualnie możemy podziwiać tam 5 budynków z czego w jednym mieszkał sam Antoś – Casa-Museu Gaudí . Dziś służy jako muzeum poświęcone artyście. Do tego wybudowana została Sala Kolumnowa która miała służyć za targ oraz taras  wyposażony w długą i wykładaną mozaiką ławką którą na pewno znacie choćby ze zdjęć lub filmów.

Sagrada Familia. I tu mamy problem ponieważ z powodu ilości turystów nie udało nam się wejść. Szkoda, może kiedyś nadrobimy. Z resztą odwiedzenie wszystkich ciekawych miejsc jest dość drogą imprezą więc możecie opuścić miasto z uczuciem niespełnienia.

 

Turysto nie jedz do Barcelony

Oceanarium to miejsce, które naszym zdaniem musi zobaczyć każdy a zwłaszcza rodziny. Bez dwóch zdań jedno z najatrakcyjniejszych miejsc pod względem turystycznym. Przepiękne akwaria, doskonała organizacja miła obsługa oraz przystępna cena w porównaniu chociażby do Sagrada Famillia. Miło spędzony czas wśród kolorowych ryb i raf, ogromnych rekinów oraz przezabawnych płaszczek 🙂

Czy warto odwiedzić Barcelone? Naszym zdaniem warto odwiedzić każdy zakątek świata z czystej ciekawości. Na pewno znajdziecie tam miejsca w których oderwiecie się od rzeczywistości. Zajrzyjcie wieczorem na jeden z dachów hoteli w centrum i napijcie się wina, odwiedzicie kolorowe i pełne aromatów targi, zjedzcie owoce morza w porcie czy po prostu przejdźcie się na spacer ulicami. Chodzicie. Jak najwięcej. Zawsze!

 

Turysto nie jedz do Barcelony
Paella z owocami morza
Turysto nie jedz do Barcelony
Dach hotelu w centrum

 

Jak zaoszczędzić w Barcelonie na atrakcjach turystycznych?

  1. Kupuj bilety przez internet – często sa w niższej cenie
  2. W niedzielę jest też wiele dni otwartych więc wejdziecie za free. W najpopularniejszych miejscach takich jak Muzeum Pabla Picassa musicie się przygotować na długie kolejki.

Gdzie tanio zjeść?

  1. Can Eusebio Tapas 2,5 – 4,5 euro / Piwo 1 euro
  2. Rosa del Raval – Mohito 3,5 euro / Burito 8,5 euro / Menu Lunch 3 dania 9 euro
  3. Wok Japan Restaurant all You can eat – 10 euro / Otwarte 13:00-17:00 20:00-23:30

 

 

 

  • Super! W Barcelonie co prawda juz bylismy, ale to miejsce do ktorego chce sie wracac. Podczas naszej podrozy (w styczniu) nie bylo tam wielu turystow (w porownaniu do letnich miesiecy). Ja bym na pewno doradzila, gdyby ktos, podobnie jak my wybieral sie w zimie, sprawdzic czy w hotelu jest ogrzewanie. Dla Hiszpanow niestety nie jest to oczywistosc 😉

    • Wybraliście świetny miesiąc. Jak tam wrócimy to na pewno zima 🙂

  • Barcelona też mi nie specjalnie się podobała. Zresztą Madryt podobnie. Małe miejsca są fajniejsze. Jest wszystko, to co w Hiszpanii fajne, a znacznie mniej tego co złe. Bardzo lubię Tarragonę.

    Co do Sargada Familia, to niewiele straciliście. Kupa betonu i parę kolorowych szkiełek. Trzask migawek i gwar Chinek robiących sobie zdjęcia na leżąco (to akurat jest zabawne;) na posadzce. Płaciła firma, więc się specjalnie nie zmartwiłem.

    • Zdecydowanie wolimy mniejsze miejscowości 🙂 Na razie najbardziej podobało nam się na Majorce.
      Do Barcelony może kiedyś wrócimy choć znamy ciekawsze miejsca.

  • Do listy dobrych knajpek pozwolę sobie dopisać Can Maño przy Carrer del Baluard, 12. Jest dobrze. Może być problem ze znalezieniem miejsca i trzeba poczekać w kolejce na ulicy. Część dań nie ma w menu. Już nie pamiętam ile płaciliśmy, ale będąc w 3 osoby, a zamówiwszy omyłkowo jedno danie za dużo, zapłaciliśmy 10 jewro mniej niż zwykle za byle co.

  • przypomniały ,mi się wakacyjne wojaże po Barcelonie. 🙂

    • Pojechałabyś po raz kolejny? 🙂

      • pewnie! zwłaszcza jak widzę te tanie bilety na wiosnę! ah…. fajnie by było:))